Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Chinatown
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-03-31, 20:31   

Yates zaczął rzucać się po podłodze, starając się pozbyć krępującej mu nadgarstki liny, nie wyglądało jednak na to, by ta zamierzała łatwo dać za wygraną. Mężczyzna szarpał i szarpał, więzy trwały zaś wciąż na swoim miejscu, uparcie.
W zasadzie pomieszczenie, w którym leżeli, nie było aż tak duże, by trzeba było między sobą krzyczeć, żeby się porozumieć. Po krótkich oględzinach można było łatwo domyślić się, że nie jest to żaden średniowieczny loch, a zwykła piwniczka ukryta pod deskami podłogi, zapewne w jakiś sposób zdejmowanymi.
Do pozbycia się sznura przydałby się zapewne jakiś ostry przedmiot. Później można by już poszukać sposobu na wydostanie się spod podłogi i ruszenie w ślad za podłymi Chińczykami... Albo zrobienie czegoś z Yvette, która wciąż, mimo szturchania Dominica, nie wyglądała jakby miała obudzić się w najbliższym czasie.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-01, 22:38   

_____Jesteśmy w czarnej dupie. Był całkowicie pewien tego, że atakowanie, porwanie i przetrzymywanie w... piwnicy? klientów nie jest jakimś tradycyjnym sposobem na przywitanie się. Zawsze mógł się mylić.
_____Pozostawało pytanie: co Chińczycy chcą z nimi zrobić? W jego głowie siedziała wizja (albo i pragnienie) przesłuchania agentów co do tego, skąd chęci na kupno jaja, o jakiegoś potencjalnego szefa. Tylko co w takim wypadku odpowiedzieć? Coraz mniej był pewien tego, czy aby na pewno Chińczykom starczy odpowiedź mówiąca, że szef agentów wolałby pozostać anonimowym. A może po prostu nie mają szefa? Wtedy obszerniej należałoby wytłumaczyć, po co im ów jajo. Wcześniej można to było zrzucić na szefa i powiedzieć, że tylko wykonują zadanie.
_____No i czy po wyjaśnieniu sobie sprawy zostaną ot tak wypuszczeni z jajem lub bez? Yates nie dbał teraz o to, wiedział, że gdyby miał wybór, zostawiłby tu i walizkę z pieniędzmi, i jajem, byleby znaleźć się jak najdalej. Byliby wtedy w punkcie wyjścia bez żadnego dowodu na to, że stary Chińczyk posiada smocze jaja, wprawdzie nie mogli być tego pewni; chyba, że Dominic albo Yvette jest specjalistą mogącym stwierdzić, czy przedmiot przechowywany przez Azjatów rzeczywiście jest tym, czego szukają.
_____- Dominic? - wyszeptał. - Nóż. Gdzie masz nóż? - zapytał. Nie był pewien, czy ten da radę wyciągnąć go samemu zważywszy na związane ręce (jak śmiał twierdzić - związano całą trójkę). Jeśli uda mu się wyciągnąć, uwolni się, jeśli zaś nie, powie, gdzie go przechowuje. O ile nie został wcześniej skonfiskowany przez Chińczyków.
 
 
     
Dominic 
Agent polowy


Pani/Pan: Dominic Houghton
Wiek: 28
Ubiór: niebieskawy t-shirt z guzikami, jeansy, eleganckie buty
Ekwipunek: wojskowy scyzoryk, latarka, telefon

Dołączył: 10 Sty 2013
Posty: 37
Wysłany: 2013-04-18, 12:11   

Sytuacja nie wyglądała na ciekawą. Yvette nie dawała żadnych znaków życia, tylko dla pewności sprawdził czy oddycha, czy już pozostało tylko dwóch agentów.
- Oddycha - powiedział z odetchnięciem i ulgowo jako-tako usiadł na kolanach.
Porozglądał się po całym "lochu" i nic nowego nie ujrzał, oprócz wciąż zmieniającej się pozycji Yatesa.
- Yvette jest nieprzytomna, ale oddycha. - zwrócił się do Luke'a i znów sopjrzał na twarz Yvette, która wciąż miała niezmienny wyraz twarzy.
Wykorzystał stary trick wojskowy i zamienił położenie zawiązanych rąk z pleców, na brzuch. Wystarczyło tylko przeciągnąć je przez nogi, nie było to ani wygodne ani łatwe, ale jakoś trzeba sobie radzić.
- Nóż! - pomysłał Dominic po spostrzeżeniu Yatesa. Tylko nóż mógł im w tej sytuacji jakoś pomóc. Sopjrza na swoje spodnie i zaczął z nadzieją przeszukiwać swoje spodnie.
- Oby tutaj był.
_________________
Dawne Dni przeminęły. Średnie Dni przemijają. Świtają Dni Nowe.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-18, 20:22   

Cokolwiek Chińczycy zamierzali z nimi zrobić, raczej nie miało to być nic radosnego ani przyjemnego. Na debaty o smoczych jajach przy herbatce nikt liczyć nie powinien. Prędzej szybki i boleśnie skuteczny wywiad na temat tego, dla kogo pracują i skąd wiedzą o tym jakże rzadkim towarze, którym handlowano pokątnie w tej okolicy.
Niezależnie od tego, co by odpowiedzieli podczas ewentualnego przesłuchania, wciąż istniało spore prawdopodobieństwo, że stary sprzedawca i jego towarzysze o zakazanych mordach wcale nie zamierzali sprzedawać jaja losowym chętnym. Dowiedzieliby się tego, czego chcieli, ogłuszyli ich i wrzucili do Tamizy... Takiej wersji wydarzeń też nie można było wykluczyć, prawda?
Nieważne. Teraz należało jak najsprawniej wykaraskać się z zaistniałej sytuacji, a ewentualne dobre zamiary Chińczyków zostawić do rozpatrzenia na później. Albo wcale.
Nóż. Brzmiało obiecująco. Dominic powyczyniał wygibasy, jakich nauczono go w wojsku i zabrał się za szukanie ostrza. Jakim cudem przeszukujący ich ludzie go nie zauważyli? Cholera wie. Najwyraźniej Houghtonem zajmował się jakiś do połowy ślepy zbir, bo nóż był na swoim miejscu.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-25, 10:46   

_____- Mów ciszej! - Yates próbował szeptać, ale chyba mu nie wyszło. Miał nadzieję, że żaden z ich porywaczy tego nie usłyszał. Tak naprawdę wolałby, żeby Dominic w ogóle się nie odzywał, a wykonał zadanie, które powinien zrozumieć. Agent nie był pewien, gdzie mogą się znajdować, nie wiedział, czy ktoś ich przypadkiem nie podsłuchuje. Nóż miał im dać przewagę, którą Dominic może zniszczyć choćby dając do zrozumienia Chińczykom, że są już przytomni.
_____Nie wiedział, czy powinien martwić się wciąż nieprzytomną - jak twierdził Dominic - Yvette. Wprawdzie było mu to na rękę, gdyż im mniej zamieszania, tym według niego lepiej, a jak uważał, trzy osoby negocjujące ich próbę ucieczki mogłyby takie zamieszanie stworzyć, ale co, jeśli właśnie powinien ją ratować?
_____- Masz go? - zapytał najciszej, jak tylko potrafił. Tak, że miał wątpliwości, czy Dominic mógł usłyszeć pytanie. - Dasz radę wyciągnąć? - zaczął proponować swoją pomoc.
_____Bliżej mu do realisty, niż do pesymisty, jednak w tej chwili już wiedział, że nie ma sensu w tym, co właśnie próbuje zrobić. Nóż pomoże im oswobodzić się z uścisków sznura, którym mieli związane ręce, jednak co dalej? Na pewno nie zostali tutaj bez żadnej opieki, a gdzieś tam czekają Chińczycy, którzy ich pilnują. Wiedział, że nie dadzą sobie rady z jednym nożem jako broń.
_____Ale trzeba spróbować.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 7