Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Forks i okolice
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2012-12-28, 14:56   Forks i okolice

Powiedzmy sobie jedną rzecz zupełnie wprost - było zimno jak skurwysyn. James przemarzł już do kości, pomimo, że wcale nie latał po lesie w krótkim rękawku. Styczeń roku 2013 okazał się być w tych stronach wyjątkowo ładny, śnieg zalegał grubą warstwą na wiecznie zielonych koronach iglastych drzew, a niebo było czyste na tyle, że spokojnie dało się wyznaczać kierunek na podstawie samego ułożenia gwiazd. Szkoda tylko, że mężczyzna nie miał obecnie okazji do obserwowania uroków przyrody. Na daną chwilę bardziej interesowało go to, co pogrążony w półcieniu nocy las miał do ukrycia... Co to było? Trudno powiedzieć. Znał tylko historie, ale jego ćwiczony przez wiele lat zmysł łowcy podpowiadał mu, że nie były to tylko bajki. Ziarno prawdy tkwiło w każdej z opowieści, a on zamierzał to "ziarno" wytropić i przerobić na dywanik do salonu.
Jak bumerang, rok za rokiem, kiedy mróz skuwał okolicę, powracała do Forks historia, którą i Hancock w końcu musiał usłyszeć. Może w jakimś barze, może od kogoś, kto wpadł akurat do jego sklepu..? A może słyszał ją po prostu wiele razy, od różnych osób, kawałek po kawałku i dopiero w głowie złożył to sobie w całość? Trudno powiedzieć. Grunt, że wiedział. Kiedy śnieg zasypywał cały stan, w lasach pojawiało się Coś. Od lat, może nawet dziesięcioleci. Polowało, tak jak i James polował, więc w pewnym sensie byli na siebie skazani. Ludzie mówili, że to jakieś dzikie zwierzę, może niedźwiedź...
Kilka dni temu miasteczko usłyszało o śmierci dziewczynki. Dziecko bawiło się na skraju lasu i nie wróciło na noc do domu. Natychmiast zorganizowano poszukiwania, ale ku przerażeniu wszystkich, znaleziono już tylko rozerwane na strzępy truchło. Potwór powrócił po latach wyciszenia. Wylazł ze swojej nory i znów szukał ofiar. Także tych ludzkich, bo czemu nie?
Taka szansa nie trafia się każdego dnia. Perspektywa łowów i ewentualnego zostania bohaterem wypchnęła w las wielu śmiałków. Ktokolwiek sądził, że najbardziej zapalony myśliwy okolicy zdołałby oprzeć się pokusie?
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2012-12-28, 15:12   

Co do zapalonego myśliwego to raczej przypowiedzmy to Candymanowi, gdyż to ten oto potwór z horrorów tropił swoje ofiary. James zawsze jak co roku chciał tylko swobodnie zapolować i wyczuć po raz kolejny bakcyl łowcy i złapać coś na swoją gablotkę do domu. Każdy w miasteczku wiedział, że mężczyzna kończył niedługo swoje polowanie, chciał się zając rozrywkami z swoimi bratem, Tommym. Chłopak nigdy nie zaznał braterskiej przyjaźni od James'a więc dlaczego nie sprawić, żeby stali się brytanami na całe życie. Powracając do tropienia. Chciał zdobyć coś naprawdę wartego powieszenia, żeby ludzie widzieli, że jako jedyny zdobył coś niepowtarzalnego, co opieje go Mentorem Łowów. Zatem teraz wystarczy uważnie rozglądać się i szukać poszlak.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2012-12-28, 15:33   

W lesie było... Cicho. Zbyt cicho. Nocą przyroda wciąż powinna żyć własnym życiem, tam zaś, w zaśnieżonej kniei, było cicho jak makiem zasiał i tylko zimny, przejmujący do szpiku kości wiatr dął raz na jakiś czas, podobny wyciu dzikiego zwierzęcia gdzieś w oddali. Warunki do polowania były w zasadzie nie najgorsze, chociaż z drugiej strony... Coś było zdecydowanie nie tak. Istniał jakiś szczegół, jakaś drobna cecha określająca dzisiejszą noc, która powodowała, że w duszach ludzkich powoli zaczynało kiełkować coś na kształt niepokoju. Albo irytacji, zależy jak na to spojrzeć.
Świeży śnieg skrzypiał mu pod nogami, kiedy mężczyzna sunął przed siebie w poszukiwaniu godnej go zdobyczy. Rozglądał się uważnie, szukając śladów, jednak jedyne co udało mu się wypatrzeć to tropy jakiś drobnych zwierzątek, które zupełnie nie nadawały się do wieszania nad kominkiem.
Niespodziewany szelest i dźwięk śniegu spadającego z drzewa potężną czapą, głośny jak wystrzał wśród ciszy nocy, momentalnie przyciągnął uwagę łowcy. James głowę by dał, że coś poruszyło się tam, między konarami i krzakami. Coś, czego z tej odległości nie był w stanie ani namierzyć ani zidentyfikować.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2012-12-28, 15:43   

Początkowo próbował uniknąć zasypania śniegiem, ale natura sprawiła też, że przewrócił się o wystający konar drzewa tym samym zasypując się śniegiem. Przeklinając w myślach zaczął wstawać z śniegu i otrzepywać się z niego. Jego dwururka czekała grzecznie obok niego chcąc, żeby właściciel ponownie ją chwycił. I tak się stało. James wciąż przechadzał się między drzewami i pieniami idąc w stronę dźwięku.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2012-12-28, 15:57   

Natura bywa przebiegła, a czasem... Czasem zwykła z niej szuja. Taka co to obsypuje śniegiem niewinnych, spacerujących sobie po lesie ludzi. Mniejsza o to, że wcale nie są oni (czy raczej: on) taki niewinni, jak mogliby być i tachają ze sobą broń, bynajmniej nie w calach ozdobniczych. Życie.
Mężczyzna wygrzebał się ze śniegu i zdążył sięgnąć po swoją nieodłączną dubeltówkę, która jako jedyna służyła mu tu wiernie, gdy zobaczył kolejny (a może wciąż ten sam?) cień, przemykający się między drzewami. Nie był duży, przypominał rozmiarem bardziej psa niż niedźwiedzia, szczerze mówiąc.
James ruszył w tamtym kierunku, a ledwie chwilę później do jego uszu dotarł gardłowy warkot. Groźba wysunięta przez zwierzę, które poczuło się zagrożone jego obecnością.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2013-01-11, 16:05   

Aha. Czyli to już jednak ten moment w życiu bohatera filmu, że kiedy się odwróci zauważy wielkiego stwora, który go walnie i po gruchota kości. Heavyarm jednak ustawił w lesie kilkanaście pułapek, a do tego sam znał cały las, więc rozmieszczenie pułapek znał na pamięć. Dokładnie za 3 metry była pułapka, którą zastawił. Potrzeba teraz głupoty zwierzęcia i cudu, że jednak pójdzie za nim. Czyli kolejną czynnością jest poprowadzenie wprost w pułapkę.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-11, 16:23   

Ten moment? Mówiąc szczerze nie wydawało się, żeby opisywana przez bohatera chwila właśnie nadeszła. Nic wielkiego i włochatego nie zamierzało rzucać się na niego celem oderwania głowy od reszty ciała, ani nawet przebicia tętnicy swoimi wielkimi, ostrymi jak brzytwy kłami.
Ukryte w cieniu za drzewem zwierzę wciąż warczało groźnie i James prawie czuł, jak sztywna sierść jeży się na jego karku. Nie było specjalnie duże i wyglądało na to, że chyba samo cholernie bało się uzbrojonego mężczyzny. Chociaż w zasadzie to czy nie ze strachu robi się właśnie najgłupsze rzeczy? Wystarczyło, że Hancock zrobiłby jeden krok w kierunku pułapki, by do jego uszu dobiegł charakterystyczny dźwięk skrzypienia śniegu. Czyżby zwierzę gotowało się do skoku?
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2013-01-11, 16:28   

Ja pierdolę. Zabiją mnie. Pożegnajcie brata i dziadków. Proszę, ja nie chce umierać. Zaraz ten stwór rozszarpie mi tchawicę. Mamusiu ja się go tak cholernie boję. Ale wezmę odwrócę się w stronę tej bestii, a raczej w miejsce gdzie został usłyszany skrzyp i wyceluję w nie. Jak nasz bohater pomyślał tak oczywiście zrobił.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-11, 17:17   

Nie ma to jak wielki, wspaniały łowca i ogólnie kawał chłopa z bronią, drżący ze strachu przed jeszcze bardziej przerażonym i sporo od niego mniejszym zwierzęciem. No cóż, ludzie różnie reagują na zagrożenie.
Cel został namierzony i... zwierzę pchnięte do działania gwałtownym napływem adrenaliny wyskoczyło z krzaków i ze wściekłym warkotem rzuciło się w kierunku mężczyzny, a tym samym - lufy wycelowanej weń broni.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2013-01-11, 17:28   

I nagle Boom z strzelby wyruszył pocisk, który powinien trafić zwierzę, gdyż było zbyt blisko broni. Nooo chyba to zwierzę, bo potwory mają zębiska wielkie jak skurczysyn, a to musi być napewno coś mniejszego. Wciąż z naładowaną lufą zaczął powoli podchodzić do ciała zabitego może zwierzaka.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-11, 17:37   

Huk wystrzału poniósł się po dotąd całkiem cichym, pogrążonym w zimowym letargu lesie. Owszem, zwierzę faktycznie zostało trafione. Warkot gwałtownie zmienił się w pełne bólu skomlenie, kiedy stworzenie upadło na ziemię, ledwie kawałek od nóg mężczyzny. Wciąż jeszcze żyło, ale zadana rana była zbyt ciężka, by dało się je jeszcze odratować. Krew z postrzelonej przedniej łapy i rozoranego pociskiem boku barwiła śnieg wokoło karmazynem. To nie był żaden zębaty potwór z mroków nocy, czyhający tylko na zagubionych w zamarzniętych ostępach podróżników. U stóp James'a leżał zdychający w męczarniach pies. W zasadzie to mężczyzna nawet go kojarzył. Po bliższych oględzinach mógł z całą pewnością stwierdzić już, że było to zwierzę jednego z jego sąsiadów. Ojca zabitej w lesie dziewczynki.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2013-01-11, 17:44   

- Max, dobry druhu. Wybacz mi, nie wiedziałem, że to ty. Wybacz mi, kochany mały piesku. Nie mogę patrzeć jak tak cierpisz. Wybacz mi także za to, co ci zrobię. - Po czym przymierzył broń prosto do miejsca, gdzie powinno być serce zwierzęcia. Z głęboką skruchą wystrzelił z broni. James przykrył ciało psa i wrzucił je pod sosnę.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-11, 18:12   

Kolejny wystrzał, kolejny huk niesiony echem nad lasem i popiskiwanie rannego zwierzęcia ucichło raz na zawsze. Skąd pies wziął się tak daleko od domu i co robił nocą w środku lasu? Czyżby jego właściciel także wybrał się dziś na polowanie..? Ale jeśli faktycznie tak właśnie zrobił, to gdzie mógł teraz być?
James przeciągnął truchło psa pod sosnę i właśnie wtedy zauważył coś leżącego za drzewem, zza którego wyskoczył biedny Max. Coś jak... but? Czyżby właśnie znalazł zaginionego sąsiada?
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Heavyarm
Właściciel Sklepu z Bronią


Pani/Pan: James "Heavyarm" Hancock
Wiek: 26
Ubiór: Koszula w kratę, Jeansowe spodnie, buty do spokojnej wędrówki w górach.
Ekwipunek: kilka nabojów z poprzedniej wyprawy i podręczny scyzoryk.

Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 8
Wysłany: 2013-01-11, 18:18   

Czyli czas obadać truchło. Heavy zakłada na swoją facjatę i zaczyna zbliżać się do ciała. Może to był właśnie sąsiad, który był posiadaczem Maxa. A może był to ktoś inny. Wciąż myśl o ulubionym miejscowym psie była dla niego.. gorzka. Ale takie jest życie, takie jest koło, które ludzkość przechodzi.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-11, 19:19   

Tak, najwyższy czas "obadać" truchło. Ogólnie cała okolica szła na listę rzeczy do "obadania" w czasie najbliższym, jeśli James chciał dowiedzieć się co tam właściwie zaszło. Chociaż... Czy aby na pewno będzie to aż tak proste?
Mężczyzna obszedł ośnieżone drzewo dookoła, a jego oczom ukazał się widok zdecydowanie mało przyjemny. Przy pierwszych oględzinach trudno było mu zidentyfikować leżącego w śniegu mężczyznę, choć głównie dlatego, że ten leżał z twarzą zakopaną w białej zaspie... No, nie do końca białej. Ubranie na jego plecach (bo tylko tyle Hancock póki co mógł sobie pooglądać) było częściowo porozdzierane, jakby napadło go coś o ogromnych pazurach. Przypuszczalnie to właśnie pazury owe były przyczyną pokaźnej ilości krwi, zdobiącej śnieg pod i obok martwego.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 7