Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Kielce
Autor Wiadomość
MG2 
Wsparcie Techniczne


Dołączyła: 06 Sty 2013
Posty: 5
Wysłany: 2013-04-01, 19:41   Kielce

Kiedy po ciężkich przejściach dojechali do Kielc, pożarłszy wszystkie kanapki które wzięli na drogę pogoda była jeszcze gorsza niż w Warszawie. Wszystko wokół zasypywał coraz bardziej mokry, lepiący śnieg który sprawił, że cała trójka po chwili od wyjścia z samochodu miała przemoczone całe ubranie. Ciemności jaka panowała na zewnątrz nie rozjaśniały nawet latarnie gęsto poustawiane na głównej ulicy przed kieleckim szpitalem. Po wejściu do środka oślepił ich blask szpitalnych jarzeniówek, których światło dodatkowo odbijało się od pomalowanych farbą olejną na zielono ścian izby przyjęć. Mądrym posunięciem w tym momencie byłoby znalezienie jakiejś recepcjonistki czy rejestratorki która poprosiłaby do nich ordynatora oddziału psychiatrycznego. W międzyczasie mieliby czas na omówienie jakiegoś planu, ale znając Franza to i tak zrobi po swojemu. Mag wiedział co robi wysyłając na tą misję właśnie jego. Młodzież, mimo jego ogólnej postawy mogła się od niego wiele nauczyć.
Ale wróćmy do sprawy.
Jedyna recepcjonistka która siedziała przy jedynym otwartym okienku wyglądała jak skrzyżowanie ropuchy z wydrą. Wielkie babsko, aż dziw brał, że krzesło się pod nią nie załamało. Nie wyglądała na zadowoloną z tego, że dzisiejsze popołudnie musi odbębniać na zmianie w szpitalu. Na piersi białego fartucha miała przyczepioną tabliczkę „Krystyna Zuziak, rejestratorka”. Kiedy podeszli podniosła na nich wzrok znad jedenastej partii pasjansa i pełnym znudzenia głosem rzekła:
-Czego?
_________________
You'll never walk alone.
 
 
     
Franz 
Agent ćwierćpolowy


Pani/Pan: Franz Schröder
Wiek: 54 lata
Ubiór: białe polo, niebieski sweter w serek, brązowe spodnie i skórzane buty w tym samym kolorze
Ekwipunek: portfel, dokumenty, klucze, leki na uspokojenie, telefon
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 8
Skąd: Salzburg, Austria
Wysłany: 2013-04-04, 13:35   

Podróż przesiedział na przednim fotelu samochodu z przymkniętymi oczami. Wyglądał, jakby spał, albo umarł, co z pewnością wielu, a przede wszystkim tych tu jego kompanów by ucieszyło wielce. Nie prowadził, powiedział dwójce, że nie ma prawa jazdy, chociaż nie było to zgodne z prawdą. Uniknął w ten sposób problemu. Nie obchodziło go, kto będzie kierować, ale grunt, że on na to nie był już narażony.
Dojechali na miejsce. Chwila spokoju poprawiła mu nieco nastrój. Dodatkowo przypomniał sobie, że młodsi od niego, jego towarzysze nie znali polskiego, dzięki czemu nie będą się wcinać, a co więcej nawet niekoniecznie będą wiedzieli, co on mówi do Polaków. Doskonale.
Wysiadł z samochodu i pośpiesznie, nie czekając, aż mokry śnieg przemoczy doszczętnie jego ubranie, skierował się do głównego wejścia szpitalu.
Gdy wszyscy w trójkę się tam znaleźli zlokalizował pracownika tej placówki, niezbyt sympatyczną kobiecinę, dla której nie zamierzał być milszy ze względu na to, że chce z nią coś załatwić.
- Byliśmy umówieni na odwiedziny u Pana... - przerwał na moment zastanawiając się. Pamięć miał dobrą, ale nie wiedział, czy mają pogadać z Janiewiczem, czy Skuczyńskim. - Marcela Skuczyńskiego. - powiedział dość oschle i niedbale. - Schröder. - przedstawił się, podejrzewając, że jest to konieczne.
_________________
  Inne konta: Abraham
     
Nancy 
Agent polowy
wild girl.


Pani/Pan: Nanna Jónsdóttir
Wiek: 26
Ubiór: Wytarte jeansy, t-shirt z nadrukiem (niechaj będzie ' the doors' i facjata Jima), ramoneska i wojskowe buty
Ekwipunek: srebrny sztylet, paczka czerwonych marlboro i zapalniczka zippo, okulary- pilotki

Dołączyła: 12 Sty 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-05, 15:03   

Cóż, Nancy musiała przez chwilę kłócić się o to,że chce prowadzić. Po kilku argumentach, jakoś została zaakceptowana na stanowisku kierowcy! Tyle wygrać, to,że była kobietą nie oznaczało,że nie radziła sobie za kierownicą. Było wręcz przeciwnie, irytowały ją cholernie te stereotypy. Nawet się nigdzie nie zgubiła- sukces, a może przyjacielska nawigacja, która wyjątkowo nie wywiodła dziewczęcia w pole.
Dojechali na miejsce. Podróż była spokojna, bez większych niespodzianek. Kiedy wysiadła, po jej plecach przeszedł dreszcz. Ta pogoda jakoś niespecjalnie zachęcała do robienia czegokolwiek. Najchętniej położyłaby się w łóżku, zawinęła w kokon i spała. Jednak pracować trzeba!
Ruszyła więc jakoś za Francą. Szła powolnym krokiem, uważnie się rozglądała. Nieco zmęczyła ją podróż.
- Przytulnie..- rzekła kiedy weszli do szpitala. Siedząc tutaj dłużej zapewne sama by zwariowała. Wisiało coś w powietrzu, Nan nie do końca potrafiła stwierdzić co to było. Czuła się tutaj niepewnie. Jako,że Franz znał język polski stwierdziła,że nie będzie mu się wpieprzać w robotę, swoją drogą chyba nie chciałaby dyskutować z recepcjonistką- nie wyglądała na za przyjemną, czyżby trafił swój na swego? Przystanęła gdzieś za Schröderem i wbiła wzrok w sufit, czekała.
_________________
 
     
Dominic 
Agent polowy


Pani/Pan: Dominic Houghton
Wiek: 28
Ubiór: niebieskawy t-shirt z guzikami, jeansy, eleganckie buty
Ekwipunek: wojskowy scyzoryk, latarka, telefon

Dołączył: 10 Sty 2013
Posty: 37
Wysłany: 2013-04-18, 12:02   

Mokro, błotnisto - było po prostu strasznie.
Dominic mimo posiadania prawa jazdy nie zasiadł na miejsce kierowcy, nie umiał się kłocić,. Przez to dosyć szybko zaakceptował Nancy jako ich "taksówkarza".
"Kobieta za kierownicą to jak facet w kuchni". Wiele takich stereotypów można było usłyszeć... wszędzie. Ale miał jednak nadzieje, że stereotyp pozostanie stereotypem i nie rozbiją się na pobliskim drzewie, czy też nie wylądują w rzece tudzież jeziorze.
Dojechali, cali i zdrowi, tylne siedzenie nie było specjalnie wygodne ale mimo wszystko nie mógł narzekać. Polskiego nie znał w ogóle, więc już na miejscu był pewny, że Franz zajmie się całą rozmową.
Szpital nie był przepiękny, ale czego innego można było się spodziewać po takim miejscu? Pięknym pałacu z czerwonym dywanem? Nie, to już była zwykła niemożliwa fantazja Dominica.
Stanął przy recepcji tuż za Franzem i czekał aż zostaną "przyjęci".
_________________
Dawne Dni przeminęły. Średnie Dni przemijają. Świtają Dni Nowe.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 8