Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Komenda Główna Policji
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-11, 19:02   Komenda Główna Policji





Cisza. O tej porze to normalne, tym bardziej w pomieszczeniach archiwum, nic więc dziwnego, że Jakub już dawno zdążył do niej przywyknąć. Przez lata pracy wśród zakurzonych papierzysk zdążyli poznać się jak łyse konie - on i ona, nierozłączni na długie godziny, na swój pokręcony sposób przypominali kochanków. Wielu powiedziałoby zapewne, że życie, jakie prowadził Borowski było zwyczajnie żałosne. Samotne, pozbawione jakiejś istotnej cząstki człowieczeństwa, ale on sam nie widział tego przecież w ten sposób, prawda? Sam decydował o tym kim był, a innym wara od tego.
Znów dali mu do przesortowania nową porcję dokumentów. Skąd oni to wszystko brali? Bez przerwy podsyłali mu więcej papierzysk do przejrzenia - wykopywali to spod ziemi, czy jak? W sumie ponoć w stolicy zaczęli w końcu kopać drugą nitkę metra (słyszał o tym od jakiegoś policjancika-gołowąsa, który nie był w stanie zamknąć jadaczki ani na moment, zanim Jakub nie puścił mu uroczej wiązanki przekleństw), więc kto wie? Zresztą nieważne. Grunt, że teraz cały ten dokumentacyjny syf był na jego posiwiałej głowie. Jakby nie miał jeszcze wystarczająco roboty, no naprawdę.
Z wprawą przekładał kolejne teczki oraz wolne kartki, segregując wszystko według własnego, określonego dawno temu porządku, co jakiś czas przejeżdżając zgrubiałymi palcami po rzędach nadrukowanych lub wpisanych na kolejne kartki liter. To na jedną kupę, to na drugą, to do wywalenia, bo nie przyda się już na nic...
Nagle jego spojrzenie natknęło się na znajomy szczegół, który sprawił, że mężczyzna odruchowo zatrzymał się przy nim na moment. Jeden z dokumentów, dość stary zresztą, bo pewnie jeszcze dobrze przedwojenny, wspominał o lokalizacji, którą Borowski znał doskonale. Głównie dlatego, że dom, w którym mieszkał obecnie, stał na dokładnie tej samej parceli.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-11, 19:20   

- Psia mać! –Mężczyzna wypuścił dym papierosa, sycząc.

Borowski był zmęczony. Ostatnio nie sypiał z byt dobrze, a to jedna z niewielu rzeczy, jaka go jeszcze cieszyła. A takich w jego życiu było i jest mało. Radio nie działało od ponad tygodnia i żaden „pieprzony magik” nie pofatygował się zejść dwa piętra pod ziemię, by naprawić to cholerstwo. Pal licho wiadomości, Jakub słuchał Trójki jedynie dla dobrej muzyki, której nie puszczało inne szerokopasmowe radio.
Archiwista zgasił papierosa w fusach po czwartej czarnej wypitej tego dnia i wertując zżółkłe teczki mechanicznie je segregował. Ten sam rytm, ten sam schemat. Ale w końcu, niczym drzazga, coś przykuło większą uwagę Jakuba. Każdy ma zakodowane pewne liczby i nazwy, które podświadomie otwierają te klapki, które na co dzień bywają zamknięte. Dla ludzi w wieku Borowskiego było to dość rzadkie zjawisko, jednak pojawiło się.

Jedna z teczek kategorii RT15, czyli przedwojennych, traktowała o posesji, na której obecnie mieszkał archiwista. Zapalając kolejnego Camela, pocierając wargi, zaczął wczytywać się w treść starych kart.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-12, 14:19   

Wyglądało na to, że choć dom stojący obecnie dumnie pod tak dobrze znanym Borowskiemu adresem znajdował się w tamtym miejscu dopiero od czasów powojennych, wcześniej grunt ów także wykorzystywany był pod zabudowę mieszkalną. W zasadzie nic dziwnego - znajdował przecież w dość dogodnym miejscu, głupotą więc byłoby nie wykorzystać takiego placu, czyż nie?
Według dokumentów, w roku trzydziestym piątym znajdująca się tam wówczas stara kamienica została zakupiona w całości przez niejakiego Adriana Zolla. Według dalszych tekstów, był on podejrzany o handel nielegalnymi towarami, przemyt, a przez chwilę także i morderstwo, nic nie zostało mu jednak udowodnione, a sprawę umorzono. Dom był wielokrotnie przeszukiwany, nie znaleziono tam jednak niczego niezgodnego z prawem. Później, tuż przed rozpętaniem się wojny, pożar zrównał kamienicę z ziemią. Przypuszczało się, że wybuchnął on na skutek umyślnego podpalenia, odpowiedzialnych za ów proceder nigdy nie złapano.
Ani się obejrzał, a już zrobiło się naprawdę późno. Męczący go przez zmęczenie ból głowy nasilał się uparcie, nie dając mężczyźnie skupić się na tekście.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-12, 17:00   

Wgłębiając się w treść nadgryzionych przez czas kartek akt, Jakub nieświadomie masował palcem wskazującym skroń. To była oznaka kompletnego wsiąknięcia w czytany tekst, a ten był wyjątkowo ciekawy.
Kupując posiadłość niedaleko polanki redłowskiej, Borowski sprawdzał dokumenty na temat gruntu. Nie natrafił na nic, co mogłoby wzbudzić podejrzenia. Istniały kwestie związane z mieniem kilkanaście lat wcześniej, jednak sprawa do ominięcia. Zoll. Z tym nazwiskiem spotkał się przed zakupem posiadłości, jednak żaden z dokumentów nie wspominał o postępowaniach wobec tego właściciela.

Ból głowy narastał, więc Jakub wpierw zapalił papierosa, by po chwili z niedomykającej się szuflady wyciągnąć ćwiartkę Żytniej. Ostatnio bywały problemy z zakupem tego „mózgojebca”, jak mawia Borowski nazywając czystą wódkę. Była otwarta bez kilku łyków, jednak były esbek momentalnie opróżnił zawartość butelki, pocierając wierzchem dłoni usta.
- Lepiej – mruknął do siebie.
Spojrzał na zegarek, odetchnął i zbliżył się do jednej z szaf oznaczonych czerwonym napisem:

AKTA OSOBOWE - TRÓJMIASTO

Od razu przeszedł do szufladki T-Z.

Zalewski
Zamann
Zelbrowski
Ziemnoch
Zocharski

Niewielka ilość adrenaliny skutecznie zaczęła hamować ból głowy, kiedy pomarszczone palce archiwisty szybko przewracały akta osobowe obywateli o nazwisku na literę „z”.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-13, 00:56   

Zagadki, tajemnice ukryte pod kurzem historii... Niby nic, ot zwyczajna, niewiele wnosząca wzmianka o przedwojennym domostwie i drobnych matactwach jego właściciela, a jednak potrafiła zainteresować, choć na moment oderwać mężczyznę od monotonii roboty. Każdemu przyda się od czasu do czasu podobna chwila wytchnienia, choćby najskromniejszy zastrzyk adrenaliny - bez tego nie szło żyć, a już na pewno nie pracować o tak nieludzkiej godzinie, w dodatku bez radia.
Najwyraźniej ci, którzy sprzedawali Borowskiemu ziemię, mieli jakieś swoje powody, by nie wspominać mu o nieszczęśliwej w gruncie rzeczy historii poprzedniego właściciela i zarazem mieszkańca parceli. Może bali się, że obniży to w jakiś sposób jego zainteresowanie gruntem, a może zwyczajnie nie uznali sprawy za wystarczająco istotną, by o niej mówić? Cóż, teraz zapewne już się tego nie dowie.
Dowiedzieć się mógł za to czegoś na temat szanownego pana Zolla. Alkohol poprawił znacząco stan głowy Jakuba, można więc było wziąć się za dalsze poszukiwania zaginionego w odmętach czasu szanownego pana Adriana. Ziemnoch, Zocharski... i proszę bardzo - jest! Zoll, jak w mordę strzelił. Żeby było ciekawiej, teczki oznaczone tym nazwiskiem były dwie. Jedna należała do byłego właściciela posesji, druga zaś do niejakiej Krystyny Zoll.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-13, 17:57   

Dość szybko Jakub odnalazł to, co szukał. Okazało się, że w archiwach gdańskiej komendy istnieją dwa nazwiska Zoll zlokalizowane w okolicach polanki redłowskiej. Kobieta i mężczyzna, o imionach Krystyna i Adrian Zoll.

Jakby dwa metry spod wody, Borowski słyszał odgłosy dwóch innych archiwistów wychodzących z piwnic komendy. Cóż, nie tylko on siedział do późna, a za nadgodziny państwo demokratyczne prawicowców za cholerę płacić nie chciało. Dwa ostatnie Camele wręcz uśmiechały się do emerytowanego esbeka, czyhając na nikotynowy wyrok wypalenia. Jakub odetchnął i schował paczkę do kieszeni spodnie.

Otworzył teczki i położył obok siebie, nastawiają chwiejącą się, metalową lampkę biurową, która skwierczała, niczym majowe kiełbaski na ognisku. Borowskiego doświadczenie nieświadomie podpowiadało czego ma szukać: zależności między tymi dwiema osobami, zawód wykonywany, notowania w kartotekach, ewentualna pomoc aparatowi PRL, a zwłaszcza zależności między posesją i Zollami.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-13, 23:23   

Nie tylko Jakub siedział dziś w pracy do późna, takie towarzystwo trudno jednak było nazwać towarzystwem w ogóle. Pozostali pracujący na komendzie archiwiści dziwnym trafem omijali Borowskiego szerokim łukiem zawsze, kiedy tylko mogli i jakoś nie kwapili się do wesołego zagadywania go, czy zaglądania mu przez ramię. No, może poza tym młodym, poważnie "ambitnym" Jabłońskim, który chyba za punkt honoru obrał sobie wyprowadzenie staruszka z równowagi. Całe szczęście, że przynajmniej dziś go tam nie było, bo wtedy nadgodziny stałyby się co najmniej wysoce trudne do zniesienia... Tja, jakby bez smarkacza było jakoś wyjątkowo przyjemnie, psia mać.
Teczki zostały otwarte, a w nozdrza mężczyzny ponownie uderzył swoisty zapach starych papierów, przez całe lata odciętych od świeżego powietrza, światła słonecznego i ludzkich spojrzeń.
Powiązań pomiędzy dwójką odnalezionych Zolli nie było trzeba wcale specjalnie długo szukać. Wprawne oko archiwisty szybko wyłapało oczywistość faktu pokrewieństwa tej parki. Ktoś mógłby posądzić ich o bycie małżeństwem, nic jednak bardziej mylnego - Krystyna była młodszą siostrą właściciela kamienicy, według papierów niezamężną i mieszkającą oficjalnie w Gdańsku. Jej kartoteka była jednak o wiele bardziej rozbudowana od tej adrianowej. Mężczyzna bowiem zniknął z wszelkiej dokumentacji zupełnie, tuż przed wybuchem wojny, a niedługo należący do niego wówczas grunt został przejęty przez władze.
Historia Krystyny była o wiele ciekawsza i na swój sposób też poniekąd niepokojąca. Po wojnie kobieta ściśle współpracowała z aparatem państwowym, rzecz jasna w sposób nie do końca jawny, co mogło wyjaśniać czemu Borowski nie mógł sobie przypomnieć, by kiedykolwiek bliżej się z takową spotkał. W aktach było też wpisane, że wielokrotnie i z dużym uporem próbowała odkupić ziemię należącą wcześniej do brata, za każdym razem spotykała się jednak z odmową. Co zabawne, odmowa udzielana była zawsze przez tego samego człowieka - niejakiego Edmunda Piątka. Informacja była to tym zabawniejsza, że Jakub osobiście owego jegomościa znał, był to bowiem dokładnie ten sam urzędnik, który na kupno ziemi przez Borowskiego zgodził się bez choćby mrugnięcia okiem.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-14, 12:59   

Uśmiech na pomarszczonej i zniszczonej twarzy zniknął tak samo szybko, jak się pojawił. Sytuacja zaczęła być coraz ciekawsza, teraz oprócz miejsca Borowski znalazł również osobę, którą znał. Edmund nie był sympatycznym człowiekiem, chociaż na swojej pracy znał się doskonale – był konkretny i osiągał zamierzone cele. „Byłby świetnym agentem” – pomyślał po kilku pierwszych minutach rozmowy z urzędnikiem.
Z szybkich wyliczeń archiwisty wynikało, iż Piątek jest starszy i zapewnie siedzi w fotelu oglądając telewizję. A może nawet wącha kwiatki na witomińskim cmentarzu?

Bez wątpienia i Krystyna, kolejna nowa osoba w tej coraz ciekawszej historii, Edmund Piątek, zaczęli tworzyć układankę, którą Jakub chciał złożyć w całość. Chociaż dopiero zajrzał do pudełka i zauważył jedynie kilka elementów, to i tak te odkrycie złamało monotonię ostatnich miesięcy.
Piątek i Zollowa – czy żyją? Gdzie mieszkają i co robię aktualnie? Na pytania Jakub musiał znać odpowiedź, by dokładać kolejne elementy, które stworzyłyby jakiś zarys obrazu. Godzina była na tyle późna, że Dział Osobowy raczej był już zamknięty. W swoich teczkach archiwum nie znajdzie potrzebnych mu informacji, no, chyba, że skorzysta ze wspólnego komputera i bazy danych Policji. Ale na litość, on nawet nie potrafi włączyć tego ustrojstwa.

Borowski nie musiał brać żadnych dokumentów – nieliczne informacje zakodował w pamięci, która jeszcze całkiem nieźle funkcjonowała, zabrał papierosy, kurtkę i wyszedł ze swojego pokoju, zamykając go na klucz. Kiedy ruszył do góry zdał sobie sprawę, jak bardzo jest głodny. Ulubiony bar mleczny Słoneczko był rzecz jasna zamknięty, w inne miejsca nie chadzał. Cóż, pozostała mu jedynie dwudniowa mielonka i pasztet, które zalegały półkę brudnej lodówki, jednak jak na razie i te smakołyki musiały poczekać.

Opuszczając piwnice archiwum, otworzył drzwi, rozglądając się za jakimś „kolegą”, który jest w stanie pomóc mu z informacjami o Zollowej i Piątku zawartymi w systemie komputerowym, ruszył powoli korytarzami gdańskiej komendy Policji.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-14, 18:49   

Kiedy człowiek popada w rutynę, często okazuje się, że sam łapie i próbuje wiązać w jakąś całość nawet te najmniej istotne przesłanki, które w gruncie rzeczy mogły stanowić ledwie zwyczajny zbieg okoliczności... Czy tym razem było jednak właśnie tak? A może Jakub przez zupełny przypadek natrafił na "układankę", która faktycznie miała w sobie coś poza przywiązaniem do ziemi i odrobiną urzędniczej złośliwości? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba było sprawdzać dalej, co akurat było Borowskiemu wyjątkowo na rękę. Bardzo wygodna wymówka, by oderwać się choć na chwilę od nudy powtarzanych w nieskończoność czynności, pozwolić sobie na odpoczynek, a myślom na ożywienie i wyrwanie ze skostniałych schematów.
Drzwi pokoju archiwisty zostały zamknięte, a mężczyzna, niczym podstarzały drapieżnik, wyruszył na wyprawę celem złapania jakiejś obeznanej z systemami komputerowymi duszyczki. Chwilę kluczył po tym swoistym labiryncie, nim natknął się wreszcie na jednego z tamtejszych pracowników. Jegomość ów, liczący sobie lat zapewne już ze czterdzieści z hakiem, o przylizanych w tył, burych włosach i z twarzy przypominającej bardziej szczura niż człowieka, zajęty był przenoszeniem jakiś teczek, a kiedy jego rozbiegane ślepia zauważyły nadchodzącego Jakuba, momentalnie przybrał postawę osoby, której niemożliwie się spieszy.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-16, 09:37   

W jednej chwili Borowski odetchnął zauważając kogokolwiek. Dopiero po kilkunastu sekundach wolnego podążania w stronę kolegi z komendy zorientował się, kto to jest.
„Karpiński, Karpowski, Karpiel? Szlag by to. A może Wiśniewski?” – zachodził w głowę Jakub. Rozejrzał się ponownie i nie zauważył nikogo innego, kto by mógł mu pomóc. Archiwista pamiętał jednak, że ów osobnik nie do końca za nim przepada i w sumie miał to głęboko gdzieś, aczkolwiek teraz musiał zagryźć zęby.
Wziął po drodze jakiś plik dokumentów z pokoju obok i ruszył żwawszym krokiem w stronę bodajże…Waśniewskiego?

- Witaj, kolego. Gwiazda wspominał o tych papierzyskach, ale spokojnie, może lecieć do domu, zająłem się tym – silił się na uśmiech Borowski, ostentacyjnie wymachując plikiem dokumentów. Rzucił je na popisany blat biurka obok tak, by kartki wylądowały w nieładzie, treścią do dołu, przysiadł na kancie, odetchnął i kontynuował, spoglądając na spieszącego się gdzieś aspiranta.
- No, skoro już sobie pomagamy, to mam prośbę: zerkniesz do bazy na komputerze? Bo mi hasło wygasło, czy coś tam i jeszcze mi nie odświeżyli, czy jak to się tam mówi – ponownie wysilił się na uśmiech, starając się być naturalnym i nie napastliwym.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-17, 13:40   

Jakkolwiek gość miał na nazwisko, najwyraźniej faktycznie za Borowskim nie przepadał. Dziwnym trafem. Zupełnie jakby wszyscy pozostali znajomi z pracy pałali do niego jakąś wielką miłością... Tja. Zawsze istniała jednak jakaś szansa, że pomimo braku głębszych pozytywnych uczuć wobec Jakuba, facet postanowi jednak pomóc mu z maszyną zagłady zwaną popularnie komputerem. Spróbować nie zaszkodzi, prawda?
Mężczyzna podejrzliwie spojrzał na odzywającego się doń archiwistę, zaopatrzonego w stos plików podwędzonych z jakiegoś okolicznego biurka. Chyba od razu wyczuł, że starszy kolega musi czegoś od niego chcieć, bo na zachwyconego jego "uspokajającymi" słowami nie wyglądał. Że też ludzie we wszystkim węszyliby podstępy, no naprawdę...
- Mogę zerknąć... - odparł po chwili namysłu, choć wciąż zdecydowanie bez entuzjazmu. Ostrożnie odłożył swoje papiery na blat stołu, obok tych rzuconych przez Borowskiego i podszedł do komputera.
- No to... Czego szukasz? - chyba chciał jakoś zagaić niezobowiązującą rozmowę, ale wyszło mu średnio, więc tylko pospiesznie wstukał swoje hasło w odpowiednią rubryczkę.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-18, 11:28   

Borowski odetchnął w myślach. Nie będzie musiał grzebać w tym diabelstwie, bo pewnie i nie wyszedłby do rana. Chciał poczęstować kolegę papierosem, ale zorientował się, że ma ostatniego, a zawsze, jak idzie na przystanek, to lubi sobie zapalić, oczekując na autobus.
- Potrzebuję jedynie kilku informacji o dwóch osobach. Sam bym to sprawdził, ale jak wspomniałem… - zawiesił i wzrok i ton, by po chwili dokończyć . – Krystyna Zoll i Edmund Piątek: obecny adres zamieszkania, ewentualne fakty ich łączące oraz czym się zajmują. Coś mi się nie zgadza w moich papierzyskach, – puścił oczko – a wszystko się zgadzać musi. Już tak mam.

Szybko i konkretnie. Policjant pewnie mu pomoże, a Jakub z większą dawką informacji wróci do domu.

O ile nie ucieknie mu ostatni autobus.
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-19, 00:22   

Istniała szansa, że kolega z pracy zrozumie powód, dla którego papierosem poczęstowany zostać nie może. A jeśli nawet nie, to kogo to na dobrą sprawę obchodzi? Grunt, że pomoże szukać tych zagubionych w cyfrowej przestrzeni nieszczęśników - o więcej prosić nie ma nawet sensu.
Wysłuchał słów Borowskiego i machinalnie pokiwał głową, już wklepując dane w komputerowe wyszukiwarki odpowiednich akt. Jakieś pliki znikały i pojawiały się na pulpicie z prędkością, od której Jakubowi przy samym już patrzeniu robiło się nieco niedobrze.
- Zoll? Przez "z"? - upewnił się jeszcze, na wszelki wypadek, by zaraz ponownie skinąć głową.
- Są. Wydrukować ci to? Będzie szybciej niż przepisywać wszystko ręcznie. - najwyraźniej facet jak najszybciej chciał się stamtąd zwinąć i w zasadzie trudno mu się było dziwić. Jeszcze zanim starszy mężczyzna odpowiedział mu na pytanie, ten zaczął zabierać się za włączanie drukarki.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Jakub Borowski 
Archiwista


Wiek: 65
Wiek: 35
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 8
Wysłany: 2013-04-19, 11:19   

- Jeśli to nie problem, to tak - odpowiedział Borowski najpoważniej, jak umiał.
Poczekał na wręczenie kartek i na to, aż kolega sie oddali, stojąc jeszcze przy papierzyskach, które rzucił na blat.

W końcu mógł zajrzeć do danych na temat Zollowej i Piątka.

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 8