Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Magazyny
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-13, 23:32   

Kufer wyglądał na... obrażony. Jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, tak właśnie się prezentował. Całe szczęście, że nie miał ślepi, bo wtedy bez wątpienia łypałby na obu panów spod oka z potężnym wyrzutem. W ogóle zero jakiejkolwiek delikatności. On sobie tylko spokojnie stał na półce, a ci co niby wyprawiają? Najpierw go przesuwają, chociaż jemu tamto miejsce podobało się dużo bardziej, później próbowali złapać, a na koniec wsadzili mu pod wieko nóż. Czy tak należy postępować z kulturalnymi skrzyniami? Wątpliwe, poważnie wątpliwe. Nieczułe ludzkie istoty.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-01-14, 16:51   

_____Może ci dwaj po prostu byli za mało poinformowani, jeśli chodzi o warczące skrzynki. Przydałoby się jakieś szkolenie z tego zakresu dla agentów. Przecie zawsze się znajdą tacy, co mimo ostrzeżeń, wszędzie pchają swoje łapska. I tylko czekać, aż zostaną przytrzaśnięte.
_____W tym wypadku obyło się bez wypuszczania legendarnych stworów, które chcą zniszczyć świat, albo co najmniej ludzkość, ale co, jeśli jakiś agent dobierze się do takiej skrzyni? Szkolenia. Obowiązkowo.
_____O czym on pieprzy?, Yates zadawał sobie pytanie. Po prostu tłumaczenia Dominica wydały mu się zbyt niedorzeczne. Nie, żeby sam, w otchłaniach swojego umysłu, wcale tak nie myślał, jednak zachowywał to dla siebie, sądząc, że to zbyt głupie. Skoro istnieję jednorożce, duchy, wampiry i wilkołaki, dlaczego nie mogłyby istnieć i żywe skrzynie?
_____- Lepiej, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Tak na wszelki wypadek - powiedział ignorując jego wypowiedzi.
 
 
     
Dominic 
Agent polowy


Pani/Pan: Dominic Houghton
Wiek: 28
Ubiór: niebieskawy t-shirt z guzikami, jeansy, eleganckie buty
Ekwipunek: wojskowy scyzoryk, latarka, telefon

Dołączył: 10 Sty 2013
Posty: 37
Wysłany: 2013-01-14, 20:02   

Dominic spojrzał na swoją listę, które otrzymał od kobiety, jakby przypomnieć sobie po co tu na prawdę przyszedł.
- Niech to pozostanie między nami. - zgodził się z Yatesem po czym spojrzał na skrzynkę, z którą ledwo parę minut temu walczyli o otworzenie. Wyglądała na obrażoną na obu agentów. Jakby to była ich wina że siedzi tam, gdzie siedzi. Znów zwrócił się do Luke'a z znudzonym, zniechęconym głosem:
- Jeżeli nie zamierzamy otwierać więcej żywych kufrów, to pewnie możesz wrócić do tego co wcześniej robiłeś. Ja muszę zająć się tymi kartonami, nudna robota. Spojrzał na Yatesa ze wzrokiem, jakby mówił "Idź póki możesz, bo będziesz je układał razem ze mną".
 
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-01-14, 20:26   

_____Miał tu przyjść tylko spędzić czas sprzątając w magazynie, tymczasem zamiast tego, użerał się z jakąś skrzynią. I to nie byle jaką skrzynią. Warczącą skrzynią. I to nie taką normalną warczącą skrzynią. Ta skrzynia, jak mógł się dowiedzieć z opisu Dominica, zawierała w sobie kamyk. Ale to nie taki normalny kamyk. Świecący kamyk. Chyba jeszcze lepiej, aniżeli miałby spotkać w magazynie krwiożercze potwory, których nota bene się spodziewał.
_____Tak, lepiej, żeby to zostało między nimi. Obeszło się bez zawładnięcia światem mrocznymi mocami, a - co ważniejsze - bez konsekwencji. I lepiej, żeby tak zostało. Komuś z administracji mogło się nie spodobać takie zachowanie agentów. Skoro nic nie zniszczyli, nie było właściwie po nich śladu, po co o tym mówić?
_____Mimo, że miał się zająć magazynem, chyba miał już dość na dzisiaj. Pożegnał się z Dominiciem, po czym wyszedł z magazynu. Niedługo będzie odprawa. Należałoby się na nią przygotować.

Z tematu.
 
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-01-14, 20:38   

Yates wybył z magazynu, zostawiając nowego kolegę ponownie sam na sam z obrażoną nań skrzynią i problemem ogarniania zawartości magazynu. Ten Luke to jednak wcale nie taki w ciemię bity - umie się gość ustawić, jak co do czego przyjdzie i przy robicie trzeba pomóc.
W każdym razie - reszta porządków, pomijając zmieniający co jakiś czas miejsce i mruczący sobie z niezadowoleniem kufer, poszła już całkiem sprawnie, a Dominic jeszcze przed wieczorem (sukces!) miał wolne. Nawet Maria zachowywała się tak, jakby była na granicy udzielenia mu pochwały. Czyste szaleństwo.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 1,36 sekundy. Zapytań do SQL: 8