Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Massage Room
Autor Wiadomość
Brita
Szwedzka Miss Masażu
Adorable masseuse


Pani/Pan: Brita Kjellberg
Wiek: 26
Ubiór: Urocza czarna sukienka z białym kołnierzykiem i kokardą na plecach, czarne buty ''creepers'', dwurzędowy, elegancki, czarny płaszcz
Ekwipunek: Torebka, która mieści niemalże wszystko: telefon komórkowy, klucze do mieszkania, portfel, gaz pieprzowy, paralizator, paczka gum owocowych, aparat cyfrowy oraz pamiętnik i pióro

Dołączył: 06 Lut 2013
Posty: 4
Wysłany: 2013-02-07, 00:34   Massage Room

 
  Inne konta: Rozumiem, że schizofrenia się nie liczy?
     
Brita
Szwedzka Miss Masażu
Adorable masseuse


Pani/Pan: Brita Kjellberg
Wiek: 26
Ubiór: Urocza czarna sukienka z białym kołnierzykiem i kokardą na plecach, czarne buty ''creepers'', dwurzędowy, elegancki, czarny płaszcz
Ekwipunek: Torebka, która mieści niemalże wszystko: telefon komórkowy, klucze do mieszkania, portfel, gaz pieprzowy, paralizator, paczka gum owocowych, aparat cyfrowy oraz pamiętnik i pióro

Dołączył: 06 Lut 2013
Posty: 4
Wysłany: 2013-02-07, 00:51   

/Początek/

Kolejny dzień przywitała z niesamowitym entuzjazmem i szerokim uśmiechem na twarzy. Zresztą, nie przypominała sobie, by kiedykolwiek przydarzył jej się dzień, w którym czułaby się fatalnie... No dobrze, każdy miewał dni gorsze i lepsze, ale ona... Ona wydawała się mieć tylko dni dobre i jeszcze lepsze! Poranna kawa podziałała na nią niemalże od razu, przy okazji pieszcząc zmysły swoim cudownym smakiem i zapachem. Siedząc tuż przy oknie spoglądała na otulony w kroplach deszczu Londyn. Przywykła już do tej pogody, zresztą, Szwecja wcale nie była pod tym względem lepsza. Uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienie o bliskiej jej sercu Skandynawii i pogrążyła się w zamyśleniu. Otulając kruchymi dłońmi kubek z kawą zastanawiała się, co dziś ją spotka, jak wiele zmęczonych barków będzie musiała rozmasować, jakich kolejnych ciekawostek z życia ''niewidzialnych'' się dowie. Pomimo tego, że pracowała w tak ściśle tajnej grupie, traktowała tą pracę jak każdą inną i szczerze mówiąc... Poza chronieniem świata przed dziwnymi zjawiskami i stworzeniami właśnie tak było. Co prawda sama jakoś nie uczestniczyła w walce z nieznanymi formami życia, jednak pomagała tym, którzy to robili, przez co w jakimś stopniu również i ona mogła czuć tę pewnego rodzaju satysfakcję, nieprawdaż? Szybko wzięła prysznic, wysuszyła mokre włosy i ubrała się w jedną ze swoich ulubionych sukienek. Tak, zdecydowanie to właśnie tą część garderoby lubiła najbardziej... Uwielbiała czuć się po prostu.. kobieco. Tak czy inaczej- nasza kochana Britta zakładając na siebie elegancki, dopasowany płaszczyk złapała za torebkę i zamknęła swoje mieszkanie, swoją oazę spokoju. Zanim wyszła z kamienicy, rozłożyła swój parasol i ruszyła przed siebie, obserwując śpieszących się ludzi. Niektórzy przeklinali pod nosem na pogodę- to zapewne obcokrajowcy, którzy nie zdążyli jeszcze przywyknąć do tego klimatu. Wciąż pogrążona w myślach kupiła sobie butelkę zielonej herbaty i czekoladę, wiedząc, że , nie wiadomo dlaczego, w pracy znów napadnie ją nieokiełznana ochota, by zjeść coś słodkiego. Gdy tylko dotarła do siedziby i w końcu znalazła się w swoim gabinecie, przebrała się w biały uniform, który przywykła nosić w pracy i zaczęła po kolei przyjmować do siebie kolejnych agentów. Tak jak myślała, wszystko szło gładko, sprawnie i przede wszystkim przyjemnie! Poznała dziś kilku nowych agentów (wciąż nie znała wszystkich, pracowała tu przecież niecały miesiąc) ,usłyszała dziś kolejny, głupi kawał od Henrego, jednego z tutejszych kawalarzy i powtarzała go sobie w kółko w głowie, zupełnie rozbawiona jego treścią... W końcu zrobiła sobie chwilę przerwy... Przysiadła przy biurku, wyjęła wcześniej zakupioną butelkę z zieloną herbatą i.. wydawało jej się, że coś usłyszała... Nie przejęła się tym jednak jakoś specjalnie dochodząc do wniosku, że pewnie znów coś jej się przesłyszało. Jej kobieca intuicja podpowiadała jej jednak, że szykuje się coś... niepokojącego. Lecz może jak zwykle wszystko wyolbrzymia? To takie w jej stylu...
 
  Inne konta: Rozumiem, że schizofrenia się nie liczy?
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-02-07, 01:09   

Taki piękny dzień... Cichy, spokojny, wypełniony aż po same brzegi przyjemnymi obrazami, zapachami oraz jeszcze przyjemniejszymi spotkaniami z nowymi i starymi znajomymi. Aż szkoda, żeby coś go nagle zepsuło, prawda?
Życie bywa nadspodziewanie wredne, a mówi się, że jego złośliwość wzrasta proporcjonalnie do tego jak dobrze i komfortowo się akurat czujemy. Idąc tym tokiem myślenia i biorąc pod uwagę, że Brita miała się w danej chwili zupełnie nieźle, trzeba było brać pod uwagę możliwość gwałtownego pogorszenia się ogólnej sytuacji. Tym razem nie była to jednak drobnostka w stylu niezadowolonego agenta u drzwi czy strąconego przypadkiem na podłogę kubka...
Ni z tego ni z owego, bez żadnego ostrzeżenia, całe pomieszczenie wypełniło naraz wrzaskliwe, wiercące boleśnie w uszach, wściekłe wycie syreny alarmowej. Kobieca intuicja zdecydowanie się tym razem nie myliła - coś musiało się wydarzyć. Coś wyjątkowo mało radosnego w dodatku.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Brita
Szwedzka Miss Masażu
Adorable masseuse


Pani/Pan: Brita Kjellberg
Wiek: 26
Ubiór: Urocza czarna sukienka z białym kołnierzykiem i kokardą na plecach, czarne buty ''creepers'', dwurzędowy, elegancki, czarny płaszcz
Ekwipunek: Torebka, która mieści niemalże wszystko: telefon komórkowy, klucze do mieszkania, portfel, gaz pieprzowy, paralizator, paczka gum owocowych, aparat cyfrowy oraz pamiętnik i pióro

Dołączył: 06 Lut 2013
Posty: 4
Wysłany: 2013-02-09, 23:40   

Owszem, życie lubi płatać przeróżne, niesamowicie drastyczne figle i jak się miało okazać i tym razem postanowiło zaśmiać się Szwedce w twarz... Kiedy ta spokojnie rozkoszowała się smakiem ulubionego pokoju, wsłuchując się w cichą muzykę z odtwarzacza, nagle rozległ się nieprzyjemny alarm, który nie zwiastował nic dobrego. Jej drobne serce zadrżało mocno z przerażenia, a oczy rozbłysnęły przerażeniem. Cóż, była ogromną panikarą, w takich momentach zwyczajnie nie potrafiła zachować spokoju. Ale to raczej normalne, że w takich momentach zwykli śmiertelnicy czują ogromne przerażenie... Jak było z nią? O mało nie wyskoczyła ze swoich butów i nie stanęła obok. Zerwała się z miejsca i zagryzła mocno dolną wargę ,niekoniecznie wiedząc, za co ma się zabrać ,co zrobić. Syrena sprawiała, że drobna kobieta drżała mimowolnie, jej nieprzyjemny dźwięk zdawał się wręcz nieprzyjemnie wwiercać w czaszkę... Ugh, okropne uczucie? No ale wracając do naszej panikującej Brity. Powinna przewidzieć ,że prędzej czy później będzie świadkiem takiego wydarzenia, powinna oswajać się z myślą, że któregoś dnia, zupełnie jak teraz, ale najzwyczajniej w świecie nie potrafiła. Jednego była pewna, powinna się ewakuować. Zakręciła butelkę z piciem i rzuciła ją niedbale na kozetkę rwąc się w stronę drzwi, by znaleźć kogoś, kto wytłumaczy biednej, nieświadomej kobiecie, co się dzieje.
 
  Inne konta: Rozumiem, że schizofrenia się nie liczy?
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-02-10, 04:09   

Co do tego, że powinna się ewakuować nie było żadnej wątpliwości. Zresztą ledwie chwilę później i o tym została powiadomiona, gdy oprócz wycia syreny, z głośników umieszczonych na korytarzu popłynął nieprzyjemnie zgrzytliwy, komputerowo przetworzony głos.
- Zagrożenie drugiego stopnia. Powtarzam: zagrożenie drugiego stopnia! - treść ogłoszenia była podawana na tyle głośno, że przebijała się nawet przez alarmowe wycie.
- Kod czerwony, piętro minus jeden. Wszyscy obecni w siedzibie agenci mają stawić się tam natychmiast po pobraniu sprzętu. Reszta pracowników ma zostać poddana natychmiastowej ewakuacji.
Całe szczęście, że Brita nie musiała stawiać się na tym minusowym piętrze..! Chwila, moment. Czy nie właśnie na nim znajdował się przypadkiem jej gabinet?
Gdy otworzyła drzwi prowadzące na korytarz, o mało nie oślepił jej wściekle czerwony, rażący oczy blask tych specjalnych, migających lamp, które musiały włączyć się w chwili ogłoszenia zagrożenia. Znacznie gorsze było jednak to, że w okolicy nie było nikogo, kto mógłby cokolwiek biednej dziewczynie wyjaśnić. Czyżby już się ewakuowali?
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 8