Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Okolice Krakowa
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-03-17, 19:28   

Ksiądz właśnie wracał z kuchni z dwoma szklankami w staroświeckich, plastikowych "koszyczkach" z uchwytami, kiedy Mucha zadała mu pytanie.
- Napis. - skinął głową, po czym odrobinę się zmieszał - Właściwie to nie były żadne wulgaryzmy. Wręcz przeciwnie i tym dziwniejsze mi się to wydało... Znasz może łacinę? - spojrzał na nią pytająco, stawiając obie szklanki obok cukiernicy.
- Nie spodziewałem się, żeby okoliczne dzieciaki albo chuligani ją znali, ale na ścianie w dzwonnicy wymalowano słowa "iudex inhabilis". Sędzia nieodpowiedni. Nie mam pojęcia co o tym myśleć. - przyznał, po czym westchnął i wrócił do kuchni po czajnik, który niedługo miał zacząć wydobywać z siebie przeciągły świst oznajmiający, że woda już gotowa.

Q tym czasem wreszcie wylazł z campera na siąpiący sobie spokojnie z nieba deszcz i rozpoczął proces obchodzenia kościółka. Budynek nie był specjalnie stary, zapewne już powojenny, wejścia posiadał dwa - główne oraz tylne, a nad całością górowała dzwonnica. W okolicy nie było chyba nikogo... No, poza jedną babcią kręcącą się za płotem.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Mucha 
Agent polowy
maniakalna okularnica


Pani/Pan: (panna) Marcelina Bober
Wiek: 25 lat
Ubiór: trapero-podobne buty za kostkę, czarne rurki, czerwony sweter, popielaty płaszcz, tęczowa czapka
Ekwipunek: paczka papierosów, ołówek, czerwona kredka, portfel, notatnik, cytryna, lupa, pisaki, torba z ubraniami

Wiek: 30
Dołączyła: 16 Gru 2012
Posty: 44
Skąd: z Krakowa
Wysłany: 2013-03-18, 00:36   

Mucha uniosła brwi wyżej słysząc o tym, że bazgroły na ścianie nie były wulgaryzmami, więcej - były po łacinie.
- Piąte przez dziesiąte - odpowiedziała jeszcze na pytanie księdza. - Od czasu do czasu mam styczność z łaciną, ale żeby się tak regularnie uczyć, to nie bardzo - wyjaśniła, po czym błyskawicznie zamieniła się w słuch.
Sprawa stawała się coraz bardziej intrygująca, szczerze mówiąc, a wszystko utwierdzało Muchę w przekonaniu, że źródłem ostatnich zdarzeń w kościele jest ten cały, nieszczęsny obraz. Napis na pewno dotyczył właśnie jego chyba, że kościelny lub ksiądz bawili się ostatnio w rozstrzyganie wiejskich waśni. Nie, nie... nikt nie pisałby im wtedy czegoś takiego na ścianie kościoła po łacinie. Właśnie - łacina... ile osób na wsi może ją znać?
Ciekawe, ciekawe...
- Długo ksiądz przebywa w tej parafii? Zna ludzi z tych okolic? - zapytała po dłuższej chwili milczenia. - Jest tu ktoś, kto może znać łacinę? - dodała.
No, jest też opcja, że człowiek sobie sprawdził to na Internecie, ale... komu by się chciało fatygować? Tu sprawdzić jak po łacinie jest to i to, tu włamać się do kościoła i zrzucić kościelnego, a wszystko po to by nabazgrać dwa słowa na ścianie świątyni? Dziwactwo. To musiał być ktoś, komu wybitnie zależało. Pytanie tylko: na czym? Na ostrzeżeniu, żeby nie wieszać tego nieszczęsnego obrazu? Co komu zależy, czy ten obraz będzie wisiał w kościele czy nie?
_________________
 
 
     
Q 
Agent polowy
Ciastkowy Nerd


Pani/Pan: Joshua Wright
Wiek: 25 lat
Ubiór: Dżinsy, czarna, wygnieciona koszula, trapery. Na dworze + czarny płaszcz i niebieski szalik
Ekwipunek: Telefon dotykowy, palmtop, przewieszona przez ramię torba z laptopem, w której jest też portfel i kluczyki od mieszkania. Niewielka walizka na kółkach z ubraniami i lepiej nie wiedzieć czym jeszcze...

Wiek: 30
Dołączył: 25 Gru 2012
Posty: 61
Wysłany: 2013-03-18, 02:21   

Q otrząsnął się z dreszczy i ciaśniej owinął płaszczem. A niech to szlag tę polską pogodę, zgoda, w Anglii padało bardziej, ale za to tu zimy były niewątpliwie surowsze. Dobrze, że przynajmniej nie wiedział, że Mucha właśnie siedzi sobie na ciepłej plebanii i popija herbatkę. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Babcią za płotem się nie przejmował (chociaż może powinien? Może to jakiś szpieg, specjalnie taki niepozorny...), pewnie ona dla niego wyglądała tam bardziej podejrzanie niż on dla niej. Zaczął od tylnego wejścia, spróbował je otworzyć zarówno ciągnąć jak i pchając drzwi, niestety ani w jedną ani w drugą stronę się nie dało. Najwyraźniej były zamknięte (albo on miał za mało siły) i na dodatek wyglądały na solidne, nie jak takie, przez które łatwo się włamać. Poszedł, więc do wejścia głównego, przez te z kolei dało się wejść do środka. Pewnie zostawiali otwarty kościół dla wiernych, którzy chcieliby się pomodlić.
Rozejrzał się jeszcze raz dookoła, sprawdzając czy część plebani połączona jest z samym budynkiem kościoła. W końcu czasami były to dwa oddzielne budynki, chociaż częściej pomiędzy jednym a drugim znajdowało się bezpośrednie przejście. A możliwość, że w nocy do kościoła ich wandale, skoro na razie obstawiali tę wersję, dostawali się przez plebanię też powinni rozważyć.
_________________
I am Q
 
  Inne konta: Kudłaty, Czardynin
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-03-18, 02:53   

Mucha była zainteresowana, ksiądz zaś wyraźnie skonsternowany. Zupełnie nie rozumiał zaistniałej w jego najbliższej okolicy sytuacji i trudno było dziwić się temu, że źle się z ową sprawą czuł.
- Od trzech lat. - odpowiedział, po czym potrząsnął krótko głową, powracając już z pełnym wrzątku czajnikiem, z którego zaraz nalał wody do obu szklanek. Torebki herbaty powoli uniosły się wyżej, by zaraz z powrotem opaść na dno naczyń, zostawiając za sobą ślad w postaci fantazyjnie układającej się ciemnej barwy.
- Znam wszystkich, to nieduża wieś i nie spodziewałbym się po nikim takich umiejętności. Jedynie co, to może po panu Mieleckim, ale nie sądzę, żeby przyszło mu do głowy wdrapywać się na naszą dzwonnicę. - uśmiechnął się lekko - To starszy człowiek, emerytowany lekarz. Mieszka kawałek stąd. - wyjaśnił.

Babcia okutana w grubą chustę w kwiaty, chyba faktycznie nieco uważniej obserwowała kręcącego się po terenie kościoła, obcego chłopaka, niż on ją, ale było to na swój sposób zrozumiałe. Przypuszczalnie nie zagadnęła go tylko dlatego, że plątał się zwyczajnie za daleko od "jej" płotu. Chociaż to akurat lepiej - poważnie wątpliwym było, czy potrafiła mówić w jakimkolwiek języku poza polskim, a Q nadal tej wspaniałej umiejętności nie posiadł.
Frontowe drzwi były otwarte, ale do pełnego obejrzenia wnętrza kościółka potrzeba było nieco więcej czasu. Z progu pan Wright mógł sobie co najwyżej popodziwiać ciężki, przyozdobiony sztucznym kwieciem ołtarz i wiszący naprzeciwko drzwi krzyż słusznych rozmiarów. Ogólnie miejsce to nie sprawiało raczej wrażenia przytulnego i radosnego, raczej dość ponure i smętne, choć trudno było powiedzieć co konkretnie to uczucie powodowało.
Jeśli chodziło zaś o połączenie z plebanią, wyglądało na to, że takowego zwyczajnie nie ma. Każdy z budynków stał osobno, a jedynym sposobem by się pomiędzy nimi przemieszczać, było podjęcie wędrówki kamienną dróżką, którą wcześniej przebył młody ksiądz w towarzystwie nadmiernie rozgadanej Muchy.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Mucha 
Agent polowy
maniakalna okularnica


Pani/Pan: (panna) Marcelina Bober
Wiek: 25 lat
Ubiór: trapero-podobne buty za kostkę, czarne rurki, czerwony sweter, popielaty płaszcz, tęczowa czapka
Ekwipunek: paczka papierosów, ołówek, czerwona kredka, portfel, notatnik, cytryna, lupa, pisaki, torba z ubraniami

Wiek: 30
Dołączyła: 16 Gru 2012
Posty: 44
Skąd: z Krakowa
Wysłany: 2013-03-18, 12:35   

Oj tam, ksiądz nie powinien się już martwić tą sprawą: spokojna głowa, już Mucha z Ku i Abrahamem się tym zajmą. Jak dobrze pójdzie nie będzie już żadnych wypadków i rysowania po ścianach.
Podziękowała za herbatę i nachyliła lekko opierając się łokciami o swoje kolana.
Pan Mielecki, lekarz, starszy człowiek... tia, to wyjątkowo wątpliwe. Chyba, że był jakimś fanatykiem, albo miał coś do nowo przywiezionego do parafii obrazu. Dziwne.
- A kogoś nowego nie było ostatnio? Jakiegoś przyjezdnego?
Miała stanowczo za dużo pytań i tylko siłą woli powstrzymywała się przed zadaniem ich wszystkich naraz. Jeszcze by się księdzu to nie spodobało i tyle by było. Poza tym nigdzie jej się nie spieszyło. Wracanie do campera dziwnym trafem wcale jej się nie uśmiechało.
_________________
 
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-03-26, 20:47   

Ksiądz z pewnością byłby im niebywale wdzięczny, gdyby postanowili poradzić sobie z jego małym problemem, jasne. Preferowanie jeszcze przed oficjalnym umieszczeniem świętego obrazu na kościelnej ścianie. Z drugiej strony poważnie wątpliwym było jednak to, czy spodobałyby mu się historie o potworach i duchach, którymi musieliby go uraczyć, zdając raport z tego co właściwie zaszło na terenie jego parafii... Jakie to szczęście, że nikomu (poza szefostwem) nie musieli się tłumaczyć ze swoich posunięć, naprawdę!
- Nie, raczej nie. - odpowiedział po chwili namysłu, powoli kręcąc głową i wreszcie zajmując miejsce przy stole, naprzeciwko Muchy.
- Nie miewamy tu zbyt wielu gości, tym bardziej o tej porze roku. - uśmiechnął się do niej znad herbaty, którą zaczął powoli mieszać łyżeczką - Wygląda na to, że jesteście wyjątkiem potwierdzającym regułę.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Q 
Agent polowy
Ciastkowy Nerd


Pani/Pan: Joshua Wright
Wiek: 25 lat
Ubiór: Dżinsy, czarna, wygnieciona koszula, trapery. Na dworze + czarny płaszcz i niebieski szalik
Ekwipunek: Telefon dotykowy, palmtop, przewieszona przez ramię torba z laptopem, w której jest też portfel i kluczyki od mieszkania. Niewielka walizka na kółkach z ubraniami i lepiej nie wiedzieć czym jeszcze...

Wiek: 30
Dołączył: 25 Gru 2012
Posty: 61
Wysłany: 2013-03-28, 17:27   

Babcia nie zagadywała, a Q profilaktycznie nie zbliżał się do niej na odległość na tyle małą, by przynajmniej mogła na niego krzyknąć i go zawołać, czy coś w tym stylu. Lepiej nie ryzykować. Bo, co racja to racja, dogadać to by się nie dogadali. Chociaż kto wie, a nóż widelec okazałoby się, że i babunia zna Rosyjski? W końcu wiadomo jak polska historia wyglądała, za czasów komunizmu rosyjski w szkołach był obowiązkowy i tak dalej, tyle, że akurat o takich szczegółach to Q też nie do końca musiał wiedzieć... Mimo to od babcinego płotu wolał się trzymać z daleka. Po za tym - miał ciekawsze rzeczy do roboty (no, może nie tyle ciekawsze, co ważniejsze), od pogawędek z miejscowymi. Wystarczy, że Mucha męczyła właśnie księdza, ciekawe, czego się dowiedziała...
Przejścia między parafią, a kościołem nie było, więc w razie czego takowym nikt nie mógłby się do niego dostać w środku nocy. Chyba, że parafianie sfinansowali księżom jakieś podziemne tunele, albo kościół miał sieć katakumb, którymi wierni wpadali do kościoła w tych momentach w polskiej historii, kiedy nie było im wolno... Tak i pewnie katakumby niosły się pod całą wsią, łącząc ze sobą wszystkie domy w okolicy, a parafianie zbierali się nocami pod kościelnym ołtarzem i odprawiali egzorcyzmy, albo, co gorsza składami ofiary jakimś demonom, czy bożkom...
Joshua chciał, czy nie chciał, przekroczył w końcu próg kościoła, żeby móc się rozejrzeć też w środku. Przy okazji znajdzie odpowiednie miejsce na swoją ukochaną kamerkę.
_________________
I am Q
 
  Inne konta: Kudłaty, Czardynin
     
Mucha 
Agent polowy
maniakalna okularnica


Pani/Pan: (panna) Marcelina Bober
Wiek: 25 lat
Ubiór: trapero-podobne buty za kostkę, czarne rurki, czerwony sweter, popielaty płaszcz, tęczowa czapka
Ekwipunek: paczka papierosów, ołówek, czerwona kredka, portfel, notatnik, cytryna, lupa, pisaki, torba z ubraniami

Wiek: 30
Dołączyła: 16 Gru 2012
Posty: 44
Skąd: z Krakowa
Wysłany: 2013-04-03, 00:43   

A tam, kto powiedział, że to akurat duchy czy demony stoją za tą całą historią w kościółku? Poza tym raport można zawsze zmyślić. Grunt, żeby efekt był oczekiwany, prawda? Właściwie więc... można by zaproponować księdzu pomoc... choć to raczej po skonsultowaniu tego pomysłu z Abrahamem i Ku. No bo co jak ksiądz zabroni im się wtrącać, albo zacznie podejrzewać ich o jakieś ponure sprawki w związku z obrazem?
- Skąd dokładnie ksiądz ma tą ikonę? Skoro jest stara i na dodatek arcydziełem, to zapewne nie została kupiona w zwykłym sklepie z dewocjonaliami, prawda? - zapytała jeszcze.
Obcych nie ma, albo mężczyzna po prostu sądził, że ich nie ma w wiosce. Ktoś musiał zrobić łaciński napis na ścianie kościoła, to pewne. Sam się przecież nie napisał.
_________________
 
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-03, 14:19   

Istnienie sieci katakumb pod tym konkretnym kościółkiem było akurat poważnie wątpliwe, łamane na praktycznie wykluczone. Podobne tunele budować można było pod porządnymi domami modlitwy, ale z pewnością nie pod czymś tak nowym i skromnym jak ten w podkrakowskiej wsi.
Wnętrze budynku także niestety specjalnie interesującym nie było. Q pokręciwszy się trochę, miał okazję przyjrzeć się dokładniej ołtarzowi i ustawionym przed owym ławkom. Znalazł wyjście na zakrystię oraz drzwi prowadzące najprawdopodobniej na dzwonnicę, obejrzał sobie także boczną nawę - ponure miejsce "przyozdobione" pojedynczą drewnianą ścianą z namalowanymi scenami pasyjnymi. Wyjątkowo nieudolnie zresztą, za to z dużą ilością krwi i brutalności.

Chwilowo ksiądz zupełnie nie uważał Muchy i jej towarzyszy za podejrzane typy, albo przynajmniej nie wyglądał jakby uważał, mogli więc kręcić się po okolicy ile tylko mieli ochotę. Przynajmniej z jego perspektywy, bo kto wie, czy pozostali mieszkańcy wioski będą wobec nich równie otwarci i gościnni..?
- Oh, to prezent. - wyjaśnił - Poniekąd. Obraz został zapisany naszej parafii w testamencie przez jednego człowieka, który kiedyś mieszkał tu niedaleko, ale wyprowadził się na długo przed moim przybyciem. Mieliśmy pewne problemy natury prawnej ze sprowadzeniem ikony do nas, ale ostatecznie wszystko się udało. Na całe szczęście.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Q 
Agent polowy
Ciastkowy Nerd


Pani/Pan: Joshua Wright
Wiek: 25 lat
Ubiór: Dżinsy, czarna, wygnieciona koszula, trapery. Na dworze + czarny płaszcz i niebieski szalik
Ekwipunek: Telefon dotykowy, palmtop, przewieszona przez ramię torba z laptopem, w której jest też portfel i kluczyki od mieszkania. Niewielka walizka na kółkach z ubraniami i lepiej nie wiedzieć czym jeszcze...

Wiek: 30
Dołączył: 25 Gru 2012
Posty: 61
Wysłany: 2013-04-04, 00:41   

E tam, dla Q to zupełnie nieważne, czy sieć katakumb pod wsią była w jakimkolwiek stopniu realna, czy możliwa. Podczas pracy w Niewidzialnych nauczył się, że najciemniej jest pod latarnią, a to, co się wydaje najbardziej niedorzeczne - okazuje się prawdą. Przynajmniej miał póki co jakiś plan, okej? Wierni poruszający się sieciami katakumb i składający ofiary pod głównym ołtarzem to całkiem sympatyczna wizja.
A malowidła obrazujące krwawe męki Chrystusa już w ogóle utwierdziły go w przekonaniu. To wyglądało wprost jak zaproszenie! Coś w stylu: "Przyjdźcie do nas, my mamy to, czego potrzebujesz". W końcu i na polskiej wsi może się znaleźć kilku fanatyków, co to uważa, że Bogu powinno się składać krwawe ofiary, jak Majowie, czy ktoś tam... Chociaż mogli też składać ofiary jakimś pogańskim bożkom, żeby zapewnić sobie obfite plony i urodzaj. Ewentualnie wśród wiernych było kilku świrów, co lubili krew i mordowanie dziewic... Miejmy nadzieję, że ograniczali się do podrzynania gardeł pierworodnym barankom, albo cielaczkom. Nawet krowy mogłyby być... Może powinien pogadać z Muchą, żeby podpytała gdzieś dyskretnie, czy w ostatnim czasie na wsi nie ginęli ludzie... Albo bydło. Miejmy nadzieję, że bydło, bo się potem okaże, że im się dziewice skończyły...
_________________
I am Q
 
  Inne konta: Kudłaty, Czardynin
     
Abraham 
Agent polowy


Pani/Pan: Adam Gartner
Wiek: 38 lat
Ubiór: garnitur i czarny płaszcz
Ekwipunek: papierośnica, rozmówki polskie, telefon komórkowy, portfel, walizka: biblia, metalowy krzyż (wys. 27 cm), 2xdyktafon, termometr pokojowy, lampka kryminalistyczna, 2xkrótkofalówka (zasięg 2-5km), drugie śniadanie i kawa w termosie.

Dołączył: 20 Gru 2012
Posty: 45
Skąd: Londyn
Wysłany: 2013-04-05, 11:48   

'O tam ', przemknęło Abrahamowi przez głowę, kiedy spojrzał na zegarek i doszedł do wniosku, że jego przerwa na drugie śniadanie trwała już blisko pół godziny. Zjadł kilka kanapek, a teraz wyciągał właśnie ze swojego plecaka termos z kawą. Czuł się doprawdy, jak opiekun na kolonii. Dzieci, macie czas wolny, nie pijcie alkoholu i nie palcie papierosów. Jedyna różnica polegała na tym, że Mucha i Q w tym czasie, kiedy starszy ich nie pilnował właśnie to powinni robić skitrani gdzieś w krzakach. Tymczasem Panna rozmawiała przy herbatce z księdzem, a Młody modlił się w kościele. Teraz to to bardziej przypominało pielgrzymkę, a nie kolonię. I może dobrze.
Adam nalał sobie pełny kubek dość mocnej kawy, wyszedł na zewnątrz i zapalił papierosa opierając się o samochód. Z pewnością czułby się całkiem przyjemnie w tym momencie, gdyby nie ta pogoda. Dlatego też delektowanie się świeżym powietrzem i widokami nie trwało zbyt długo. Wypalił szybko i znów schował się na pięć minut w camperze, by dokończyć letni napój. Pochował wszystko na swoje miejsce, narzucił na siebie swój płaszcz i kapelusz, po czym wyszedł z samochodu, zamknął go i ruszył do kościoła, gdzie spodziewał się zastać pozostałych dwóch agentów.
Mężczyzna otworzył drzwi i wsunął się do środka rozglądając się. Był Q, ale Muchy nie zauważył.
- Dowiedzieliście się czegoś? - zapytał nie patrząc na chłopaka, tylko przyglądając się ołtarzowi. - Mało nastrojowy ten kościółek, spodziewałem się czegoś bardziej zabytkowego... - skwitował krótko.
_________________

Yeah, we are observing you, monsty.
  Inne konta: Franz
     
Mucha 
Agent polowy
maniakalna okularnica


Pani/Pan: (panna) Marcelina Bober
Wiek: 25 lat
Ubiór: trapero-podobne buty za kostkę, czarne rurki, czerwony sweter, popielaty płaszcz, tęczowa czapka
Ekwipunek: paczka papierosów, ołówek, czerwona kredka, portfel, notatnik, cytryna, lupa, pisaki, torba z ubraniami

Wiek: 30
Dołączyła: 16 Gru 2012
Posty: 44
Skąd: z Krakowa
Wysłany: 2013-04-05, 12:54   

Mucha wyglądała na coraz bardziej zainteresowaną.
Prezenty, tajemnicze ikony, łacińskie napisy na ścianach...
- Wie ksiądz jak się nazywał, kim był ten człowiek? - zapytała upijając swoją herbatę.
Cała sprawa stawała się coraz bardziej zagmatwana i dziewczyna nie potrafiła odnaleźć jej sedna, ale to nic. Trzeba było się dopytać ile wlezie i do jakichś wniosków się w końcu dojdzie.
- Problemy prawne? - zaintrygowała się jeszcze. - Ktoś miał coś przeciwko trafianiu obrazu do parafii, rościł sobie do niego prawa? - spojrzała z uwagą na księdza.
_________________
 
 
     
Mistrz Gry
Wujek Dżem



Dołączył: 10 Gru 2012
Posty: 605
Wysłany: 2013-04-05, 15:47   

Logika Q, choć wyjątkowo pokrętna, chyba faktycznie miała w sobie jakieś ziarenko sensu - w końcu nie takie rzeczy już oglądali w swojej niewidzialnej karierze, czyż nie? Szaleni, krwiożerczy wieśniacy składający ofiary w katakumbach kościoła... No czemu nie? Brzmi dobrze. Tak, tak... Można by nakręcić całkiem niezły horror.
Abraham w tym czasie dokończył swoje drugie śniadanie i jako pan na włościach, wybrał się nareszcie na wycieczkę po okolicy. Znalezienie plączącego się po kościele i wyraźnie zainteresowanego krwawymi obrazkami wymalowanymi na ścianie Q, nie zajęło mu dużo czasu. Swoją drogą malowidło, któremu chłopak tak się przyglądał, było dość... niezwykłe. Nie jednak z powodu "zabytkowości", bo tak samo jak cały budynek nie miało nawet stu lat, a raczej przez dość niespotykane przedstawienie powszechnie znanej historii. Adam nie raz w swojej kulturoznawczej karierze natknął się na obrazy przedstawiające pasję Chrystusa, ale nie przypominał sobie żadnego, na którym główny bohater byłby... rudy. Wyglądało na to, że malarz musiał wzorować się tu na jakiejś konkretnej osobie albo postanowił zrobić parafii żart i zamiast Jezusa, ukrzyżował popularną wersję przedstawienia Judasza.

Ksiądz pokiwał głową.
- Oczywiście, że wiem. Widziałem jego nazwisko mnóstwo razy na różnych dokumentach. Józef Lipiński. Tego kim był nie wiem na pewno, nie interesowało mnie to też specjalnie. Interesował się sztuką sakralną i z tego co mi wiadomo był bardzo przywiązany do wizerunku Chrystusa, który nam zapisał. - wyjaśnił, po czym uśmiechnął się lekko - To były bardzo drobne problemy, nie ma o czym mówić. Pojawiły się pomysły, by oddać obraz do muzeum, ale ostatecznie udało się wszystko dogadać i zawiśnie on w parafii, według ostatniej woli zmarłego.
_________________

i am nothing but i must be everything
 
  Inne konta: brak
     
Q 
Agent polowy
Ciastkowy Nerd


Pani/Pan: Joshua Wright
Wiek: 25 lat
Ubiór: Dżinsy, czarna, wygnieciona koszula, trapery. Na dworze + czarny płaszcz i niebieski szalik
Ekwipunek: Telefon dotykowy, palmtop, przewieszona przez ramię torba z laptopem, w której jest też portfel i kluczyki od mieszkania. Niewielka walizka na kółkach z ubraniami i lepiej nie wiedzieć czym jeszcze...

Wiek: 30
Dołączył: 25 Gru 2012
Posty: 61
Wysłany: 2013-04-13, 23:40   

Q zerknął na Abrahama tylko przelotnie, odwracając się tyłem do malowideł, za to uważnie rozglądając po wnętrzu kościoła.
- Najedzony? - rzucił w stronę Abrahama, nie bez kpiny, mimo wszystko miał prawo. Oni się tu starają, nawet jeżeli sam Joshua nie bardzo miał się czym popisać, bo niewiele się dowiedział, a Abraham sobie w najlepsze urządza podwieczorek. A to im zostało zarzucone, że dzieciaki i że się przykładać pewnie nie będą... Czy też głównie samemu Q... Nie ważne, starał się, okej?
Wzruszył ramionami na wspomnienie wątpliwej nastrojowości kościołka, mało go to interesowało, raczej nie chadzał na niedzielne, czy jakiekolwiek msze, a już na pewno nie, żeby podziwiać ołtarz, malowidła, ławki, czy co tam się zwykle podziwiało w kościołach.
- Mucha rozmawia z księdzem, nie wiem, czy udało jej się czegoś dowiedzieć - minął mężczyznę i ruszył w stronę ołtarza, stając tyłem do niego i znowu uważnie rozglądając się po kościele. Faktem, że po pierwsze powinien przyklęknąć, a po drugie niegrzecznie stać tyłem do tabernakulum jak się nie jest księdzem, jakoś się najwyraźniej nie przejął.
- Sprawdzałem drzwi, jak na mój gust są solidne, żaden dzieciak sam ich sobie raczej nie otworzył, chyba, że mieli klucze. Od strony plebani nie ma bezpośredniego przejścia do kościoła, więc w tę stronę też odpada - wzruszył ramionami odwracając głowę w stronę tabernakulum. Teraz powinien jeszcze rozłożyć szeroko ręce i zacząć się modlić... - Z resztą, może sam sprawdzić, jak uważasz.
W końcu Abraham nie wydawał się przychylnie do niego nastawiony, wcale by się nie zdziwił, gdyby machnął ręką na jego opinie i poszedł sprawdzić jeszcze raz. Nie ważne, jego sprawa.
_________________
I am Q
 
  Inne konta: Kudłaty, Czardynin
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7