Niewidzialni Strona Główna

     
   

Poprzedni temat «» Następny temat
Tylko dzieci mówią całą prawdę.
Autor Wiadomość
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-01, 23:46   Tylko dzieci mówią całą prawdę.

Pokoik był malutki, z tylko jednym oknem, dokładnie na środku ściany, naprzeciwko niego. Okiennice są zamknięte i starannie zasłonięte, więc do środka nie wpada nawet najmniejszy promyk słońca. Z resztą słońce już dawno zaszło, na dworze panuje ciemna, pochmurna noc, z zupełnie niewidocznym księżycem w nowiu.
Pod oknem stoją dwa łóżka, dokładnie tak samo zaścielone z wyrównanymi poduszkami i tym samym smętnym wzorem w kratę na pościeli. Jedynym źródłem światła w pomieszczeniu jest mała, nocna lampka na jednej z nocnych półek pomiędzy łóżkami.
Stojący pod zamkniętymi drzwiami Luke dokładnie zna to miejsce. Pamięta je aż za dobrze z dzieciństwa, w końcu to codziennie w takim pokoju kładł się spać, pod dokładnie taką samą pościelą w niebiesko-białą kratę. Chociaż dotychczas mógł nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, podświadomość niewątpliwie lubi płatać nam figle i wywlekać na wierzch we snach nawet te rzeczy, o których może nie chcemy pamiętać.
Właśnie, jak już o snach mowa to musi być przecież sen. Niedorzeczny, bo przecież Luke bardzo dobrze wie, że sierociniec, w którym mieszkał będąc dzieckiem został zamknięty. Po za tym dopiero co położył się w swoim własnym łóżku, w wynajmowanym Londyńskim mieszkaniu.
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-02, 00:05   

_____Poczucie lekkości, jakie mu towarzyszyło nie zdawało się być naturalne. Tak to już jest z tymi ludźmi, że jeśli ktoś lub coś wydaje się być za dobre, węszy się podstęp. Tak też było w przypadku Yatesa. Kucał opierając się plecami o ścianę i przypatrując się okienku naprzeciw niego. Nie miało żadnego znaczenia, że nie widział w nim nic, prócz zamkniętych okiennic - po prostu patrzył. Dopiero po chwili odzyskał jako taką trzeźwość.
_____Rozejrzał się dookoła. Mały pokoik. Dwa łóżka. Co to ma być? Na pewno nie przypominało to jego mieszkania, a przecież dałby sobie rękę uciąć, że ostatnią lokacją którą zwiedził, było jego mieszkanie gdzieś w Londynie i raczej nie miał powodów do jego opuszczania przez następne kilka godzin. A nawet jeśli, to nie zastanawiałby się teraz, dlaczego nie leży w swoim łóżku.
_____Chyba, że jednak w nim leży.
_____Wstał i wykonał kilka małych kroków próbując minimalizować dźwięki wydawane przez czynność. Miał obawy, czy aby przypadkiem podłoga nie zaskrzypi, czy może czegoś nie potknie. Irracjonalny strach, ale lepiej dmuchać na zimne, prawda?
_____Coś mu się wydawało, że pokój wydaje się znajomy. Ta pościel... wzór. Ta lampka. Stolik położony między dwoma łóżkami, któremu zawdzięczał całą kolekcję guzów na swojej głowie.
_____O tak! Sierociniec!
_____Ale czy on przypadkiem nie jest dawno zamknięty?
_____No i co on tutaj robi?
_____Jego neutralny w tej chwili humor (który i tak był wymieszany z ogólną obojętnością której nie potrafił wytłumaczyć) był teraz bogatszy o nutę smutku. To przez te wszystkie wspomnienia, do których po paru chwilach wytężeń umysłu udało mu się dotrzeć. Chwile spędzone w tym budynku same w sobie nie były specjalnie smutne. Smutek powodowała jego samotność i niezrozumienie całej sytuacji.
_____Rozejrzał się w poszukiwaniu drzwi. Dziwne, przecież jeszcze przed chwilą niemal nie dźgnął się klamką, teraz nie mógł sobie przypomnieć, gdzie stały i czy w ogóle stały. Gdy zorientował się, w którą stronę powinien pójść, złapał klamkę z zamiarem otworzenia drzwi.
 
 
     
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-02, 01:43   

Drzwi cały czas były dokładnie za nim, grzecznie stały w tym samym miejscu, nie ruszając się ani o milimetr. Chociaż kto wie, w końcu gołym okiem milimetra i tak nie zmierzysz, nie zmienia to jednak faktu, że, gdy Luce się odwrócił z łatwością mógł je dostrzec. Nie drgnęły nawet, gdy wyciągnął rękę i położył dłoń na klamce, wciąż stały naprzeciwko zasłoniętego okna, równie milczące. I najwyraźniej równie zamknięte co i ono. Bo gdy Yates nacisnął klamkę nie ustąpiły, nie ważne, czy próbował je pchać, czy ciągnąć w swoją stronę. Chociaż nie wiedzieć czemu wciąż pamiętał z dziecięcych lat, że wszystkie drzwi od sypialni wychowanków, otwierały się na korytarz.
Mimo to te konkretne drzwi wciąż ani drgnęły. W zamku też nie tkwił klucz, wychodziło, więc na to, że ktoś musiał je zamknąć od zewnątrz. Może ta sama osoba, która sprawiła, że się tu znalazł? Może to jakiś wróg organizacji, albo ktoś w tym stylu, porwał go z jego londyńskiego mieszkanka i zamknął tutaj? Bo jak inaczej miałby niby wytłumaczyć, że niespodziewanie, w środku nocy, znalazł się w dawno zamkniętym sierocińcu, w pokoju, który pamiętał z dzieciństwa, mimo, że dopiero co kładł się w swoim własnym łóżku...
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-02, 10:33   

_____Dalej nic nie chciało mu powiedzieć, w jakim celu przebywa w tym pomieszczeniu. Na co on liczył? Może na wielki banner wiszący na ścianie z napisem "Luke'u Yatesie, jesteś tutaj, ponieważ...". O tak, to zdecydowanie by pomogło.
_____Albo ocena tej sytuacji wymagałaby od niego niezwykłej aktywności małych kół zębatych i łańcuchów w jego czaszce, co niezbyt pokrywałoby się z jego maksymalnymi obrotami; czyli jednym słowem miałby większego "mindfucka".
_____Zamknięte drzwi wcale go nie uspokoiły. Przeciwnie wręcz - uczucie to było mieszanką intrygi, niepokoju, niepewności i w jakimś stopniu złości, bo nie mógł osiągnąć swego celu. Gdyby drzwi były otwarte, wyszedłby na korytarz w poszukiwaniu kogoś, kto wytłumaczyłby jego wizytę tutaj - zamknięte drzwi nie zwiastowały niczego dobrego. Kto miałby jakikolwiek cel w zamykaniu Yatesa w małym pokoiku, w którym spędził niemal całe swoje dzieciństwo?
_____Próbował otworzyć drzwi na milion różnych sposobów, tylko, żeby w końcu dały mu stąd wyjść. Zaczął się irytować. Usiadł w końcu na łóżku po prawej stronie lampki, na którym to spał w dzieciństwie i począł rozważać pomysł wyważenia drzwi.
_____Wstał i zaczął przeszukiwać szafki oczekując w przedmiotach, które znajdzie, jakiejś odpowiedzi.
 
 
     
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-02, 22:45   

Jeżeli Yates rzeczywiście liczy na to, że ktoś, czy może coś przez co właściwie się tu znalazł, tak zupełnie wprost powie mu - dlaczego właściwie - będzie musiał się mocno przeliczyć. W końcu to zupełnie zepsułoby zabawę, a podobno dzieci lubią się bawić...
Luke stanowczo musiał jeszcze trochę pomyśleć, ale niech się nie martwi, w końcu im szybciej się za to zabierze, prawdopodobnie tym szybciej ułoży wszystkie elementy układanki w spójną całość. Chociaż jak na razie za wiele to tych elementów nie było, o ile w ogóle posiadał jakiekolwiek.
Także zdenerwowany i niepewny, co do swojego położenie, Luke usiadł na łóżku, żeby się chwilę zastanowić. Jednak siadanie na łóżku okazało się nie być wcale takie proste jakie było jeszcze niedawno, w jego zwyczajnym, londyńskim mieszkaniu. Żeby w ogóle usiąść musiał podciągnąć się trochę na rękach, a wtedy nie sięgał nogami podłogi... Czy jako dorosły mężczyzna nie powinien bez problemu móc postawić stopy na ziemi?
Chociaż sam Luke nie od razu to zauważył, może dlatego, że jego uwagę przykuwało teraz co innego - myśl o wydostaniu się z tego pokoju. W szafkach, które zaczął przeszukiwać niezaprzeczalnie był straszny bałagan i pełno pierdół związanych z dzieciństwem. Jakieś stare zadanie domowe, czy kilka kapsli, spinacze do kartek i kauczukowa piłeczka. Jednak nic z tego nie służyło przecież do otwierania drzwi i nie mogło mu pomóc w wydostaniu się z pokoju.
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-03, 18:01   

_____Jakby to, co się dzieje nie wystarczyło, wszystko stawało się jeszcze bardziej dziwne, co wprawiało Yatesa w jeszcze większy zamęt. Próbował wszystko ogarnąć swoim małym móżdżkiem, jednak nie wychodziło mu. Czuł się, jakby przez chwilę wszystko było w zwolnionym tempie, by po chwili o tym zapomnieć. Wszystko w jego głowie i nie tylko się zmieniało, on nie zdążał tego zauważyć, mimo, że wiedział, że coś traci. Nie potrafił na nic sobie odpowiedzieć.
_____Co jest nie tak? Powinien dalej leżeć w swoim łóżku, tymczasem tuła się po jakichś sierocińcach ze swoich wspomnień, które już dawno powinny być zamknięte. Jest też opcja (która szybko mu na myśl nie przyszła), że dalej leży w swoim łóżku, a wszystko wokół jest po prostu iluzją. Nie przejął się tą myślą: wszystko wydawało się bardzo realne. Każdy czasami zastanawiał się, czy coś aby przypadkiem nie jest snem, tak też było teraz z nim.
_____Rzeczy, które napotkał podczas przeszukiwania szafek nie dały mu żadnej odpowiedzi. Przynajmniej nie takiej, na jaką liczył. Nie licząc na żaden skutek (zwykła prewencja), podszedł do okna z zamiarem jego otwarcia. Może tam coś pomoże mu zrozumieć. A jak nie, może by tak spróbować uciec?
 
 
     
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-04, 00:21   

Rzeczywiście, pokój, w którym znajdował się obecnie Luke wydawał się wprost aż za bardzo realny, żeby mógł być snem. Przecież w snach wszystko wyglądało zupełnie inaczej, jakby było trochę rozmyte, od razu było widać, że jest zwyczajnie nie rzeczywiste. A tutaj wszystko wyglądało na jak najbardziej prawdziwe, kontury przedmiotów były wyraźne, kolory żywe. Wszystko było dokładnie tak jak Yates to pamiętał. A nawet o wiele dokładniejsze, bo i pamięć ma to do siebie, że trochę zniekształca obraz. Po za tym, Luke dokładnie czuł, że dotyka rzeczy, które trzymał w dłoniach, czuł ich wagę, czy fakturę pościeli, gdy siadał na łóżku, albo gładką powierzchnię drewna, z którego zbudowana była szafka nocna. A w snach nigdy nie czuje się takich rzeczy...
Niestety, Luke miał nadzieję, czy nie, okna nie dało się otworzyć, nie ważne jak bardzo się starał, podważał, czy zapierał. Najwyraźniej zablokowało się na amen, a sam Yates nie miał na tyle siły, żeby dać mu radę. Z resztą - ledwo do niego dosięgał, a to niewątpliwie dodatkowo utrudniało wkładanie w to całej siły. Moment... Czy nie powinien stać bezpośrednio przed oknem? W końcu, na tym poziomie okno znajdowało się, gdy był jeszcze dzieciakiem w sierocińcu, a od tego czasu urósł i to raczej sporo...
Ale Yates nie mógł się nad tym dłużej zastanawiać, bo zupełnie, co innego przykuło jego uwagę. Przez chwilę wydawało mu się, że poczuł zapach gotowanego obiadu, takiego jak w sierocińcu, nieciekawej brei, której nikt nie chciał jeść. Chociaż zapach przywoływał wspomnienia i pachniał całkiem nieźle...
Nie wydawało mu się, w pokoju niewątpliwie pachniało obiadem, jakby dopiero co zszedł do jadalni, a nie siedział zamknięty dwa piętra wyżej. Po korytarzu za drzwiami rozniosło się echo szybkich, dziecięcych kroków, jak w biegu i głośny śmiech dwójki chłopców.
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-04, 13:16   

_____Co prawda sny wcale nie wyglądają na realne, gdy się nim przyjrzymy. Masa błędów logicznych, które popełnia nasza podświadomość podczas ich kreowania aż bije w oczy - ale zdajemy sobie z tego sprawę dopiero po wszystkim. Nasz świadomość i logiczne myślenia są uśpione, stąd nie zauważamy tego wszystkiego. Uświadamiamy to sobie dopiero po przebudzeniu i zastanawiamy się jakim prawem ich nie zauważyliśmy. Tak też mogło być i tym razem, ale Yates zwyczajnie nie zawracał sobie tym głowy. W tej chwili najważniejszy dla niego był powód pobytu w tym miejscu, zaś wytłumaczenie, że to wszystko to sen i nie musi nad niczym się głowić nie było dla niego satysfakcjonujące.
_____Gdy propozycja wyważenia drzwi była coraz bardziej kusząca (powstrzymywał się od tego tylko i wyłącznie z powodu obawy przed niezrozumieniem sytuacji oraz konsekwencji, które mogłyby iść z tym w parze), podszedł do okna w nadziei, że chociaż ono nie będzie zamknięte. Niestety - przeliczył się. Wszystkie możliwe wyjścia były zamknięte, jakby specjalnie przygotowane na niego. Co tu się u diabła dzieje?
_____Jedno było dziwne. To znaczy nie jedno, bo akurat teraz wszystko było tu dziwne, ale jedno w tej jako - tako ważnej dla niego w tym momencie sytuacji. Gdy stanął przy oknie wszystko stało się nienaturalnie wyższe i większe. Albo to on w czasie podchodzenia do niego po prostu się skurczył. Jakby jeszcze mu było mało do niezrozumienia całej sprawy - jeszcze to okno. Nie mógł w żaden sposób tego wytłumaczyć.
_____W międzyczasie po pokoju rozniosła się znajoma dla niego woń. Od dłuższego czasu żywił się jedynie fast-foodami kupowanymi w drodze do londyńskiej filii Niewidzialnych, ale tą woń zawsze będzie pamiętał. Zwłaszcza, że w jego dzieciństwie była tak bardzo charakterystyczna i za każdym razem towarzyszył jej niedobry posmak jeszcze przed spróbowaniem posiłku serwowanego przez jadalnię w sierocińcu. O tak, to oznaczało porę obiadu. Licząc, że dzięki temu może w końcu zostać uwolniony, podbiegł do drzwi waląc w nie pięściami.
_____- Halo? Jest tam ktoś?
_____Zostawało jeszcze pytanie: czemu w opuszczonym od wielu lat sierocińcu serwowany jest obiad?
 
 
     
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-19, 10:54   

Drzwi były zamknięte, okno nie dało się otworzyć, klucza nie mógł nigdzie znaleźć. W taki oto sposób Luke został najwyraźniej z niczym. Jedyne, co dawało jakąkolwiek nadzieję na wydostanie się z pomieszczenia to zapach obiadu i głosy na zewnątrz.
Na zadane przez Yatesa pytanie jednak nikt nie odpowiedział, co więcej, znowu zapadła głucha cisza, przerywana jedynie skrzypieniem starego budynku, jakby swoim zachowaniem agent tylko spłoszył to, co kryło się w opuszczonym sierocińcu. Kto wie, może rzeczywiście coś w tym było? W końcu nie wiadomo co dokładnie się tam kryło. Ale to Coś dawało mu szansę na wydostanie się, którą zaprzepaścił. Może nie lubiło krzyków i głośnego walenia w drzwi? Może, więc powinien po prostu usiąść i grzecznie poczekać... Albo Coś, czymkolwiek było, zwyczajnie bawiło się z nim w kotka i myszkę.
Wciąż jednak miał ostatnie rozwiązanie, bo póki co nic po za wyważeniem drzwi nie przychodziło mu do głowy. Może to był właśnie jedyny właściwy sposób? Ale skoro nie dał nawet rady otworzyć okna, to co dopiero z drzwiami...?
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-04-25, 11:57   

_____Co tu się dzieje?, wciąż zadawał sobie pytanie. Wszystko było takie... dziwne, ale jednocześnie wydawało mu się nadzwyczaj normalne do tego stopnia, że za każdym razem, gdy próbował przemyśleć całą sprawę, po chwili zapominał, co robił, jakby to, co robił nie miało najmniejszego sensu.
_____Wszystkie uczucia, które przeżywał wydawały się być otępione. Nadawało mu to charakteru, ale mimo wszystko zdawało się, że tak bardzo nie mają w tej chwili znaczenia. Jeszcze przed chwilą czuł niezrozumienie, niemoc, w tej chwili poczuł się wściekły, nawet o tym nie wiedząc. Nie zauważał, kiedy jego emocje się zmieniały.
_____Miał ochotę coś rozwalić. Jakby w tej chwili tylko w ten sposób mógł się uspokoić. Na jego liście propozycji do rozwalenia znalazły się drzwi i okno. Okno zdecydowanie łatwiej będzie rozbić, ale trudniej będzie z wyjściem. W jednej sekundzie zdecydował, że rozwali drzwi.
_____Stanął naprzeciw nich, wziął głęboki oddech i zaczął biec napierając na nie prawym barkiem. Miał nadzieję, że w końcu się stąd wydostanie. Chciał stąd wyjść. Coś mu mówiło, że już nie chce być w tym pokoju, sam nie wiedział dlaczego.
_____Jeżeli nie udało mu się wyważyć drzwi, spróbuje jeszcze kilka razy, po czym poszuka w pokoju czegoś twardego, ciężkiego, czym może je wyłamać.
 
 
     
Czardynin
Ciocia Dynia



Dołączył: 19 Sty 2013
Posty: 57
Wysłany: 2013-04-27, 15:49   

Yates rozpędził się i naparł na drzwi z całą siłą jaką miał... A te otworzyły się zanim mężczyzna w ogóle zdążył ich dotknąć. Zamknięty zamek kliknął i Luke przeleciał niespodziewanie przez wejście, lądując na drzwiach naprzeciwko z niemałym hukiem.
Stojąca pod ścianą kobieta krzyknęła przestraszona, gdy Yates wybiegł nagle z pomieszczenia, upuszczając na podłogę kosz z ubraniami, który niosła.
- Drogi chłopcze! - dodała zaraz, podnosząc głos, zanim Luke w ogóle zdążył się pozbierać i zorientować, co właściwie się stało. - Co to za zachowanie?! Żeby wyskakiwać na nieświadomego człowieka znienacka, zawału mogłam dostać!
Kobieta odgarnęła długie blond włosy na plecy, cmokając z niezadowoleniem i przyklękując na podłodze, żeby pozbierać rozsypaną zawartość kosza.
- I skąd ty się wziąłeś w zamkniętym pokoju? Znowu cię zamknęli? - pokręciła głową, cmokając po raz kolejny. - Już dawno powinieneś być na obiedzie, no dalej, do stołówki, na co jeszcze czekasz?
_________________
  Inne konta: Q, Kudłaty
     
Yates 
Agent polowy


Pani/Pan: Luke Yates
Wiek: 30 lat
Ubiór: jeansy, biała koszulka z jakimś wzorem, czarna rozpinana bluza z kapturem, czarna skórzana kurtka
Ekwipunek: rewolwer Ruger GP-100, 6 naboi w magazynku + 6 w kieszeni, komórka, portfel, notatnik, klucze od mieszkania

Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 82
Wysłany: 2013-05-03, 15:01   

_____Wziął rozbieg i najszybciej jak mógł, naprał na drzwi. Jednak te - ku jemu po części zadowoleniu, po części niezadowoleniu - otworzyły się zanim zdążył uderzyć w nie swoim prawym barkiem. Kiedy zauważył, że przeleciał przez futrynę, próbował się zatrzymać, ale szerokość korytarza, na który wpadł była za mała, żeby zdołał nie uderzyć w drzwi naprzeciw pokoju. Przynajmniej na razie nic jeszcze nie zepsuł.
_____Nie zauważył nawet, że nie czuje żadnego bólu. Nie czuł nic. Nie zwrócił na to uwagi: był zbyt otępiały, ale coś takiego na pewno normalne nie było. W rzeczywistym świecie od razu zwróciłby na to uwagę... czy to jest rzeczywisty świat?
_____Zauważył, że razem z nim na korytarzu stoi ktoś jeszcze. Tą osobą była kobieta zbierająca z ziemi coś... nie zwrócił na to uwagi. Zbierała wszystko do kosza. To pewnie ona była odpowiedzialna za niespodziewane otwarcie się drzwi. Dopiero w tej chwili dotarło do niego, że kobieta coś do niego mówiła. Jednak nie trudził się, by odpowiadać na jej słowa. Dopiero następne przykuły jego uwagę.
_____"I skąd ty się wziąłeś w zamkniętym pokoju?" - sam chciałby wiedzieć.
_____- Co? Kto mnie zamknął? - zapytał dziwiąc się. Kobieta wyraźnie dała mu do zrozumienia, że powinien znajdować się w stołówce. Nie pomogło mu to zrozumieć sytuacji - wręcz przeciwnie: sprawiło, że wszystko było jeszcze bardziej pogmatwane. Jednak licząc, że dostanie jakąś odpowiedź, postanowił spełnić niby rozkaz kobiety. Liczył, że ta zaprowadzi go na ową stołówkę.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Template designed and created by Falcone
Strona wygenerowana w 0,46 sekundy. Zapytań do SQL: 8